Ministerstwo Pracy + ciąża = problem
tutaj pisałem o dymisji minister Agnieszki Chłoń-Domińczak. wygląda na to, że w Ministerstwie Pracy są nieprzeliczone zastępy fachowców, skoro są oni zwalniani pod byle pretekstem. o kolejnym przykładzie informuje GW w tym artykule. kiedy czytam coś takiego, nóż mi się w kieszeni otwiera, mówiąc obrazowo.
nie chcę nikomu ubliżać, ale minister Jolanta Fedak z całą pewnością nie zna dwóch dość oczywistych prawd. pozwolę je sobie zacytować:
- dobrego szefa poznaje się po tym, jakich współpracowników potrafi sobie dobrać,
- nie miałaby żadnej władzy, gdyby nie została jej dana (por. J 19, 11).
pozwolę sobie również zauważyć, że kobiety w takich sytuacjach jak ciąża powinny się wspierać. zresztą nie tylko w takich. ale cóż, widocznie minister Fedak dobrze się czuje w patriarchalno-liberalnym pancerzu. życzę jej powodzenia w upodabnianiu się do męskiego teamu premiera Donalda Tuska.
dodatkowego smrodu całej sprawie dodaje fakt, że ma ona miejsce w Ministerstwie Pracy, a więc miejscu, gdzie z definicji powinno się wiedzieć, co wypada, jeśli chodzi o pracownika, a czego się nie robi. ale widać nie wszyscy prezentują wystarczający poziom moralno-etyczny do pełnienia służby publicznej. w takich chwilach myślę o takich ministrach, jak Tadeusz Zieliński, Andrzej Bączkowki czy nieodżałowany Jacek Kuroń i o tym, jak wiele aktualnym ministrom brakuje do nich, jeśli chodzi o pracowitość, zasady etyczno-moralne i poziom kultury osobistej. ale cóż, wszystko się zmienia. tylko dlaczego na gorsze…
Napisz komentarz