firefox – przydatne wtyczki
Opublikowano: 30 listopada 2009 | brak komentarzy
dzisiaj tak zwany wpis branżowy. mianowicie tutaj napisałem, że używam Firefoxa z pewnymi przydatnymi rozszerzeniami.
co do samego Firefoxa, to nie będę się rozwodził zbytnio: ma prawie same zalety – niezliczona ilość rozszerzeń, praktycznie ograniczone tylko własną wyobraźnią możliwości dostosowywania wyglądu przeglądarki do własnych potrzeb, automatyczne aktualizacje samego programu i rozszerzeń. powinno wystarczyć niezdecydowanym. wada jest jedna: z dużą ilością wtyczek pożera dość dużo pamięci. ale dla posiadaczy 1GB pamięci i więcej (zdecydowana większość użytkowników sieci) nie jest to zapewne dużym problemem.
parę słów chciałbym natomiast poświęcić rozszerzeniom. oto rozszerzenia używane przeze mnie uszeregowane w porządku alfabetycznym (stan na dzień 30.11.2009):
Adblock Plus – absolutnie niezbędne przy przeglądaniu sieci. chyba, że ktoś lubi migające i hałasujące kolorowe reklamy. jeśli nie, obowiązkowo.
Adblock Plus Element Hiding Helper – uzupełnienie powyższego. pozwala zablokować dosłownie każdy element na stronie.
Add-on Collector – umożliwia zarządzanie swoimi kolekcjami rozszerzeń, które można tworzyć na stronie Firefoxa. pozwala na łatwe i szybkie odtworzenie całej kolekcji na innym komputerze.
BlipFox – BLIP-owanie z poziomu przeglądarki bez konieczności otwartej strony blip.pl
ColorZilla – pozwala na szybkie zorientowanie się, jaki jest kod koloru danego elementu strony. przydatny przede wszystkim dla webmasterów.
Copy and Go – dodaje do menu kontekstowego pozycję “Copy and Go”, która umożliwia otwarcie nowej karty przegląrki ze skopiowanym adresem. przydatny w przypadku, gdy adres na stronie nie jest “klikalny”.
CyberSearch – ułatwia wyszukiwanie informacji “w locie”. kiedy wpisze się frazę w pasek adresu, przeglądarka proponuje otwarcie jednej z proponowanych stron najlepiej pasujących do szukanej przez nas frazy lub strony z wynikami wyszukiwania zdefiowanej przez nas wyszukiwarki.
Delicious Bookmarks – roszerzenie do przeglądarki umożliwiające zaimportowanie do przeglądarki naszych zakładek z konta posiadanego w najsłynniejszym serwisie służącym do przechowywania zakładek online.
Email This – umożliwia wysłanie linku albo całej strony do adresata z naszej książki pocztowej bądź zapisania linku czy strony jako kopii roboczej.
FEBE – pozwala wykonać o zdefiniowanej porze kopię profilu użytkownika czy też elementów tegoż profilu. bywa przydatne, kiedy aktualizacja przeglądarki pójdzie nie tak, utracimy zakładki czy w przypadku innej awarii.
Feedly – nakładka na Google Reader, przedstawiająca subskrybowane kanały w przejrzysty sposób. jest zintegrowana z Google Reader’em, umożliwia dodanie do subskrypcji za pomocą jednego przycisku umiejscowionego w pasku adresu. daje duże możliwości konfiguracji.
Firebug – niezbędne webmasterom. umożliwia analizę i edycję każdego elementu strony “na żywo” (HTML, CSS, JavaScipt).
Forecastfox – wyświetla w pasku stanu pogodę w danej lokalizacji oraz prognozę na kilka dni do przodu. używam i do tej pory się nie zawiodłem, jeśli chodzi o przewidywanie pogody.
GoogCal – otwiera w nowej karcie Kalendarz Google.
Google Bookmarks Button Reloaded – rozszerzenie umożliwiające zaimportowanie do przeglądarki zakładek Google oraz zarządzanie nimi.
Google Bookmarks IncSearch – szybkie wyszukiwanie w zakładkach Google w nowej karcie + synchronizacja na żądanie.
NoScript – blokuje wykonywanie skryptów na stronach internetowych, zastępując zablokowane obiekty stosownymi znaczkami. rozszerzenie pozwala na zdefiniowanie witryn posiadających czasowe/stałe uprawnienia do wykonywania skryptów.
PDF Download – pozwala wybrać, czy dany plik PDF ma być zapisany, otwarty za pomocą zainstalowanego programu lub online ewentualnie przekonwertowany do pliku HTML.
Personas – pozwala dostosować wygląd przeglądarki za pomocą “skórek”
Polski słownik poprawnej pisowni – wiadomo.
Qute 3++ – jedna z kompozycji wyglądu Firefoxa. aktualnie używam właśnie tej.
Tab Mix Plus – pozwala zarządzać zachowaniem nowych kart, położeniem paska kart, wyskakującymi oknami czy otwieraniem wyników wyszukiwania.
Web Developer – kolejne z narzędzi dla webmasterów. umożliwia uzyskanie wszechstronnej wiedzy na temat danej strony internetowej.
miguelm75 poleca
Opublikowano: 24 listopada 2009 | brak komentarzy
ponieważ dbam o Szanownych Czytelników, co jakiś czas podsuwam im co ciekawsze artykuły czy wywiady znalezione w internecie. tak będzie i tym razem.
z rozmowy z profesorem Andrzejem Mączyńskim zatytułowanej Dziecko, czyli dobro państwowe wynika dość wyraźnie, że sądy pod pozorem pomocy dzieciom nadużywają swojej władzy. przejawia się to między innymi w wydawaniu wyroków stojących w ewidentnej sprzeczności nie tylko ze zdrowym rozsądkiem, ale przede wszystkim szkodliwych dla rozwoju dziecka.
z kolei wywiad z profesor Elżbietą Tarkowską zatytułowanym Polska bieda poniżona wyciąga na światło dzienne smutną prawdę: jeśli jesteśmy dobrze sytuowani, wykształceni i ogólnie lepiej się nam w życiu powiodło, nie zauważamy (nie chcemy zauważyć?) osób, które nie miały tyle szczęścia co my. a dodatkowo smutne jest to, że badania naukowców zajmących się tematem ubóstwa nie są w żaden sposób wykorzystywane w praktyce – mam na myśli jakiś projekt społeczny dotyczący poprawy sytuacji ludzi biednych.
powyższe wywiady zostały zainspirowane bezprawną sterylizacją Wiolety Woźny – pisałem na ten temat tutaj.
Tomasz Piątek w artykule zatytułowanym To, co jest teraz obnaża płytkość myślenia ludzi uważających tą dziwną odmianę kapitalizmu, która jest aktualnie w Polsce, za świetną propozycję. przy okazji dokonuje porównania z systemem gospodarki centralnie sterowanej, która mogłaby trwać (teoretycznie, z punktu widzenia ekonomii) jeszcze długo, gdyby nie popełniła pewnych błędów.
Dominika Wielowieyska w komentarzu zatytułowanym Czy kolędy mogą kogoś urazić dokonuje smutnej, acz prawdziwej konstatacji: kiedyś opłacało się należeć do partii, dzisiaj opłaca się być katolikiem. niestety tak jest i ten proces wydaje się pogłębiać, dzieci od małego są uczone koniunkturalizmu i robienia tego, co się opłaca i może procentować w przyszłości.
priorytet: parytety
Opublikowano: 20 listopada 2009 | 2 komentarzy
21.11.2009 w całej Polsce w centrach handlowych będą zbierane podpisy pod projektem ustawy o parytecie. jeśli ktoś jeszcze nie wie, o co chodzi, śpieszę z wyjaśnieniem. otóż inicjatywa ta zmierza do tego, aby na listach wyborczych liczba kobiet i mężczyzn była równa (po 50 %). z definicji dotyczy to wyborów samorządowych, wyborów do Sejmu RP i wyborów do Parlamentu Europejskiego, a nie dotyczy wyborów bezpośrednich, czyli wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast oraz wyborów do Senatu RP, w których wybierana jest jedna osoba startująca w danym okręgu.
jeśli powyższa inicjatywa wydaje się komuś niepotrzebną fanaberią środowisk feministycznych, to pozwolę wyprowadzić sobie z błędu: to jest konieczność (może nie konieczność dziejowa, choć w pewnym sensie też). Polska przyznając w 1919 roku prawo wyborcze kobietom była w awangardzie europejskiej (po Wielkiej Brytanii i Finlandii). teraz jest w zdecydowanym ogonie, jeśli chodzi o przestrzeganie praw kobiet i niedyskryminowanie ze względu na płeć. czas z tym skończyć.
uważam, że daleko niewystarczającym rozwiązaniem jest zobowiązanie się partii do oddania nawet sporej części miejsca na listach wyborczych kobietom. jak głosi przysłowie: “dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane”. również edukacja czy promowanie, do których zachęca minister Radziszewska w swojej żenującej wypowiedzi, nie wystarczą. potrzeba środka prawnego w postaci odpowiednich zapisów ustawowych, najlepiej popartych stosowną karą finansową lub przynajmniej niezarejestrowaniem listy danej partii.
do wszystkich niezdecydowanych oraz zniechęconych do uczestnictwa w życiu politycznym apeluję:
- jeśli nie chcesz oglądać ciągle tych samych durnych męskich pysków w Sejmie i innych gremiach oraz wysłuchiwać kłótni i konfliktów o nieistotne bzdety – daj szansę kobietom,
- jeśli nie chcesz ciągle słuchać w wiadomościach o lustracji, Euro 2012 czy naszej obecności w Afganistanie, a chcesz dowiedzieć się, co ważnego dla kraju udało się zrobić – podpisz się pod projektem o parytecie,
- jeśli jest ci bliskie kobiece spojrzenie na rzeczywistość, czyli sprawy naprawdę istotne i dotyczące ogółu społeczeństwa – głosuj na kobiety.
pamiętaj, że parytety to również twoja sprawa, a walka o prawa kobiet jest elementem walki o prawa człowieka. jeśli dobro kraju i społeczeństwa leży ci na sercu – podpisz się pod projektem. robisz to również w swoim interesie.
podziemne państwo kobiet. rzecz o aborcji
Opublikowano: 14 listopada 2009 | 3 komentarzy
wczoraj byłem z Kobietą na spotkaniu klubu Krytyki Politycznej w bytomskiej Kronice. w ramach spotkania był wyświetlony film “Podziemne państwo kobiet”, następnie Małgorzata Tkacz-Janik i Aleksandra Banot podzieliły się swoimi refleksjami i odpowiadały na pytania z sali.
film zrobił na mnie wielkie wrażenie. skala podziemia aborcyjnego jest w Polsce ogromna – według danych przytoczonych w filmie 80.000 – 200.000 tysięcy zabiegów rocznie. oznacza to, że co najmniej 80.000 tysięcy osób co roku łamie prawo, będące jednym z najbardziej restrykcyjnych uregulowań dotyczących przerywania ciąży w Europie. kobiety, które decydują się na aborcję, zazwyczaj są zostawiane przez mężczyzn, z którymi są w niechcianej ciąży, co wystawia mężczyznom zdecydowanie niechlubną opinię, delikatnie rzecz ujmując.
w filmie najbardziej zwraca uwagę poczucie osamotnienia kobiet, które dokonując aborcji z takich czy innych powodów przeważnie są zdane same na siebie. dobrze, jeśli mieszkają w większym mieście czy mają dostęp do internetu, mają wtedy większą szansę na znalezienie wsparcia. jednakże większość kobiet tego wsparcia nie ma. na dodatek mają świadomość, że robią coś niezgodnego z prawem.
zaś hipokryzja wszystkich, którzy akceptują taki stan rzeczy, budzi moje obrzydzenie i zdecydowany sprzeciw. albowiem ci sami lekarze, którzy w państwowych szpitalach odmawiają dokonania aborcji czy piętrzą trudności pod nazwą “potrzebuję jeszcze takiego i takiego badania” w zaciszach swoich prywatnych gabinetów dokonują zabiegu przerwania ciąży bez żadnych pytań i problemów. kwestią jest jedynie cena. i w ten sposób dochodzi się do sztucznie tworzonego podziału na kobiety, które stać na aborcję w odpowiednich warunkach i te, które są zdane na tańszych, ale bardzo często gorszych lekarzy nierzadko dokonujących aborcji w warunkach urągających wszelkim normom sanitarnym.
nie twierdzę, że aborcja jest dobra. jest zła. ale należy szanować decyzję kobiet, które się jej poddają. bardzo trafnie powiedziała Jolanta Kwaśniewska na spotkaniu przed Kongresem Kobiet “Państwo powinno dać kobietom prawo do dokonania aborcji. Jednocześnie powinno robić absolutnie wszystko, żeby to prawo pozostało martwe”. nic dodać, nic ująć.
oczywiście sama zmiana jednej ustawy niewiele zmieni. niezbędne jest przede wszystkim prowadzenie sensownej oświaty seksualnej i wprowadzenie refundacji środków antykoncepcyjnych. koniecznością jest także zmiana myślenia o prawach kobiet. mam na myśli wprowadzenie na stałe do dyskursu publicznego tematów, które pozwolą na wypracowanie rozwiązań umożliwiających kobietom wpływanie na stanowione prawo i dostosowanie go do ich potrzeb. pozwolę sobie przypomnieć w tym miejscu, że kobiety stanowią połowę społeczeństwa w Polsce, ale o sprawach ważnych dla kobiet z niewiadomych względów się nie mówi, a jeśli się mówi, to po omówieniu innych, rzekomo ważniejszych kwestii.
niejako w nawiązaniu do powyższego napiszę, że po spotkaniu zrobiłem rzecz, z której jestem bardzo zadowolony. mianowicie złożyliśmy (Kobieta i ja) podpisy pod obywatelskim projektem ustawy o parytetach na listach wyborczych. mam wielką nadzieję, że organizatorkom uda się zebrać jak najszybciej wystarczającą liczbę podpisów i że ów projekt stanie się obowiązującym prawem. może wtedy w Polsce coś się zmieni na lepsze. bo w obecnej chwili trudno mieć na to jakąkolwiek nadzieję.
jaka reforma systemu emerytalnego?
Opublikowano: 10 listopada 2009 | brak komentarzy
Gazeta Wyborcza informuje o kolejnym “osiągnięciu” ekipy premiera Donalda Tuska. tym razem sprawa dotyczy reformy sytemu emerytalnego. rzecz jest o tyle poważna, że dotyczy czegoś, z czym każdy będzie musiał mieć do czynienia. niestety aktualny rząd zamiast posuwać zapoczątkowaną przez premiera Jerzego Buzka reformę do przodu, nie robi kompletnie nic konstruktywnego, a nawet przeszkadza tym, którzy próbują coś zrobić.
jednym ze świetnych posunięć ekipy rządzącej było zwolnienie minister Agnieszki Chłoń-Domińczak, która miała dokończyć zmiany w systemie emerytalnym (pisałem o tym tutaj). możliwe, że jednym z powodów zwolnienia był strach premiera przed powiedzeniem pani minister: “Przepraszam bardzo, ale niestety Pani praca nie zostanie wykorzystana. Wie Pani, chciałbym ubiegać się o prezydenturę w 2010 roku, a taka reforma nie przysporzy mi popularności. Przykro mi bardzo.”
brak odwagi cywilnej premiera przejawia się nie tylko w tym posunięciu. obiecywana przez niego reforma KRUS-u również została odłożona “na święty nigdy”. zresztą: jaka reforma KRUS-u, skoro koalicjantem PO jest PSL, który za nic w świecie nie pozwoli na to. poza tym wiejski elektorat jest grupą nie do pogardzenia. kolejną kwestią są emerytury mundurowe, rozbuchany system przywilejów dla grup różnych zawodowych i tak dalej…
najgorsze w tym wszystkim jest to, że pośrednio płacimy za to wszyscy. cytując klasyka: “I kto za to płaci? Pani płaci, Pan płaci… Społeczeństwo.” właściwie komentarz jest zbędny. acz jeszcze tylko gwoli udowodnienia mojego malkontenctwa i zramolenia napiszę: kiedyś było lepiej. kiedyś, czyli za czasów, kiedy premierami i ministrami zostawały osoby, które rzeczywiście chciały zrobić coś dla kraju. kto się nieco orientuje w polskiej polityce, ten wie, kogo mam na myśli.
