badania prenatalne i równe traktowanie po polsku
wczoraj pisałem o stosunku lekarzy do pacjentów, który czasami wygląda zdecydowanie nie tak, jak powinien. a dzisiaj robiąc porządek odkryłem w swoich archiwach artykuł dotyczący badań prenatalnych w Polsce. właściwie jest to list do redakcji z cyklu „Witamy w Polsce”. zachęcam do przeczytania.
nie mieści mi się w głowie, jak lekarka (litościwie opisana tylko inicjałami jako„Doktor Maria S-D”) może być tak chamska w stosunku do pacjentki, jak może włazić z buciorami w jej osobiste sprawy i do tego mieszać swoje prywatne przekonania. jeśli pacjentka jest w wieku, w którym NFZ zaleca bezpłatne badanie prenatalne, to obowiązkiem lekarza jest wypisanie skierowania, a nie dopytywanie się, co pacjentka zamierza zrobić z wynikami.
ponadto lekarka nie dopisując na skierowaniu sformułowania „ze względu na wiek” prawdopodobnie popełniła błąd w sztuce, a co najmniej nie dopełniła niezbędnej formalności. zaś motywowanie tego faktu światopoglądem jest zwyczajnym nadużyciem. takie zachowania powinny być piętnowane i eliminowane w środowisku, zaś wspomniana lekarka powinna przypomnieć sobie zajęcia z etyki lekarskiej. może wtedy coś by się jej rozjaśniło w głowie.
prawie trzy tygodnie temu organizatorki Kongresu Kobiet na konferencji prasowej zaapelowały do premiera Donalda Tuska o odwołanie pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania Elżbiety Radziszewskiej, o czym informowała GW. na stronie internetowej urzędu pani minister jest dużo ciekawych informacji, są deklaracje i zapowiedzi wydarzeń – stosowny link jest tutaj. niestety nie przekłada się to kompletnie na rzeczywistość, bo pani minister i podlegli jej urzędnicy nie robią nic sensownego, aby równe traktowanie wszystkich stało się rzeczywistością, a nie zaklęciem.
premier nie skorzystał z okazji odwołania minister Radziszewskiej, kiedy dokonywał zmian w rządzie (odwołał wtedy 3 ministrów, a 3 osoby z Kancelarii Premiera wróciły do pracy poselskiej), nie skorzystał dotychczas ze wspomnianej propozycji organizatorek Kongresu Kobiet. wygląda na to, że będzie ona pełnić swoją funkcję jeszcze długo (do końca kadencji) ze szkodą dla wszystkich. nieodwołanie pani minister jest częścią planu premiera pod tytułem „jak się nie narazić wyborcom, utrzymać wysoką pozycję w sondażach i elegancko rozpocząć kampanię prezydencką”. jak na razie premierowi idzie dobrze. pytanie nasuwa się jedno: czy o to w tym wszystkim chodzi?
Napisz komentarz