katecheza w szkole to błąd
zaledwie dwa dni temu poruszyłem temat rozdziału Kościoła od państwa, a już wraca on jak bumerang. mianowicie wczoraj Trybunał Konstytucyjny uznał za zgodne konstytucją wliczanie oceny z katechezy do średniej ocen na świadectwie, o czym informuje GW.
uważam, że religia nie powinna być nauczana w szkole, tylko w parafii, do której należą dzieci z danego rejonu i nie powinna być oceniana w taki sposób, jak jest to praktykowane obecnie. oto moje argumenty:
- większa możliwość budowania więzi z parafią, wspólnego uczestnictwa w praktykach religijnych itd.,
- zachowanie zasady rozdziału Kościoła od państwa, która teoretycznie jest wpisana w konkordat (aczkolwiek, jak widać, jest martwa),
- na katechezę uczęszczają rzeczywiście ci, którzy chcą i którym zależy,
- katecheza nauczana przy parafii nie byłaby przysłowiową zapchajdziurą między ważniejszymi przedmiotami, czasem przeznaczonym przez uczniów na odrabianie zadań itd.,
- nieuczęszczanie co najwyżej skutkowałaby niedopuszczeniem do sakramentu bierzmowania (czyli za jakiś czas niemożnością uczestnictwa w sakramencie zawarcia małżeństwa), ale nie miałoby wpływu na średnią ocen,
- nie istniałoby „parcie” na dobrą ocenę z katechezy, aby podwyższyć sobie średnią ocen. co skutkuje naciskami na katechetów lub religijnością na pokaz i konformizmem.
między bajki można włożyć stwierdzenia o możliwości wyboru lekcji etyki zamiast katechezy. owszem – taka możliwość jest w niewielkim procencie (promilu) szkół w Polsce. w pozostałych dziecko, które nie uczęszcza na katechezę, może sobie posiedzieć na korytarzu, bo niemożliwe jest ustalenie planu dla wszystkich w ten sposób, by katecheza była albo na początku, albo na końcu zajęć.
walka o nauczanie katechezy w szkole dowodzi moim zdaniem tego, że Kościołowi nie tyle zależy na głoszeniu nauk wiary (bo to można robić równie dobrze na przykład w salce parafialnej), ale na przysłowiowym rządzie dusz i zaangażowaniu idącym bardziej w stronę polityki, niestety. zresztą wypowiedź abpa Kazimierza Nycza (skądinąd górującego nad innymi hierarchami pod względem kultury, poziomu intelektualnego i taktu) potwierdza moją tezę. mam na myśli słowa „[...] tym samym spełniły się oczekiwania milionów dzieci i ich rodziców”. tak, ale oczekiwania wielu rodziców i dzieci, którzy katechezy w szkole nie chcą, nie zostały uwzględnione. a możliwości innego wyboru raczej nie ma, patrząc realnie.
tematem przeze mnie poruszonym zajął się również liberalnykalwin, którego z tego miejsca serdecznie pozdrawiam i podobnie jak on mam nadzieję, że orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego zostanie zaskarżone do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który wyda inną decyzję. wyrażam również duży szacunek dla profesor Ewy Łętowskiej (notabene byłej rzeczniczki praw obywatelskich), która zgłosiła votum separatum do orzeczenia TK.
Napisz komentarz