różne różności

o braku wrażliwości

przeglądając zaległe wiadomości z czytnika RSS-ów trafiłem na newsa portalu feminoteka.pl pod tytułem Gadacz, Środa, Żakowski i ryzyko emancypacji. ponieważ temat poruszony w tymże newsie jest bardzo delikatny, sięgnąłem do przywoływanych źródeł, aby wyrobić sobie własną opinię w temacie.

pokrótce: zaczęło się od „komiksu” dotyczącego profesora Tadeusza Gadacza zamieszczonego w świątecznym wydaniu „Dużego Formatu” w cyklu Męska muzyka. w tymże „komiksie” T. Gadacz dzieli się z czytelnikami kawałkiem swojego życia. między innymi doświadczeniem odejścia z zakonu, swoich zmagań z Bogiem i wreszcie narodzin i śmierci dzieci.

profesor Magdalena Środa, którą lubię i cenię, tym razem się nie popisała, a właściwie popisała się brakiem elementarnej wrażliwości. mianowicie w swoim felietonie Gadacz, Hiob i niesmak zarzuciła T. Gadaczowi, że nie informuje czytelników o kobiecie, z którą miał dzieci tudzież nie pokazuje jej cierpienia, które zapewne było większe, bo nie mogła ona „[...] zagłuszyć tego stanu tłumaczeniem Rosenzweiga i wcielaniem się w postać pracowitego Hioba [...]„. oczywiście nie można wykluczyć, a nawet można założyć w ciemno, że cierpienie matki, której umierają dzieci,  jest nieporównywalne z żadnym innym cierpieniem.

jednakże trzeba wziąć pod uwagę, jak zauważa Miłada Jędrysik, specyfikę tej formy literackiej, jaką jest komiks. jeśli ktoś chciałby napisać biografię profesora Gadacza czy przeprowadzić z nim wywiad-rzekę, z całą pewnością jego żonie i jej dramatowi zostałaby poświęcona należyta ilość miejsca. ponadto komiks ów został zamieszczony w cyklu „Męska muzyka”, czyli z założenia poświęconego przede wszystkim mężczyznom. zdaje się, że profesor Środa niestety zapomniała o tych dwóch niuansach. mam przynajmniej nadzieję, że było to zapomnienie czy zaniedbanie, a nie celowe działanie.

jak słusznie zauważa Jacek Żakowski w komentarzu Ryzyko emancypacji: „Prawidłowość historyczna jest taka, że wielkie emancypacje (religijne, stanowe, narodowe, klasowe, rasowe) wyrastały z buntu przeciw niesprawiedliwościom i okrucieństwom losu, a potem same tworzyły nowe niesprawiedliwości i nowe okrucieństwa. Okrucieństwa nowoczesnych społeczeństw – od gilotyny po gułag, islamski terroryzm i pisowską lustrację – były ubocznym produktem wielkich emancypacji„. trudno się nie zgodzić z tymi słowami. każdy, kto trochę bardziej zna historię nowożytną, przyzna mi rację.

zgadzam się z obydwojgiem przywołanych powyżej publicystów GW w jednym: jeśli profesor Gadacz zechciał się podzielić z nami swoim trudnym doświadczeniem, to zapewne zrobił to, abyśmy mogli się czegoś nauczyć,  coś zrozumieć czy doświadczyć wsparcia w podobnych doświadczeniach. komentowanie tego, zwłaszcza w taki sposób,  jak zrobiła to profesor Środa jest zdecydowanie niepotrzebne,  nie na miejscu i dowodzi braku pomyślunku i wrażliwości z jej strony. mam szczerą nadzieję, że takie zdarzenie nie powtórzy.

Napisz komentarz