różne różności

równi i równiejsi, czyli katolicy parkują

Tomasz Piątek w felietonie Msza-plujka opisuje rzecz, która w cywilizowanym kraju absolutnie nie powinna mieć miejsca.  chodzi o zamieszczoną w Polityce informację na temat słów warszawskiej Straży Miejskiej, a mówiących o tym, że „podczas nabożeństw w kościołach na Starym Mieście, gdzie obowiązuje zakaz ruchu kołowego i parkowania, nie będzie karać mandatami kierowców przybyłych do świątyń. Po mszach jednak zaczną ścigać właścicieli pozostawionych aut. Przymknięcie oka na łamanie obowiązujących przepisów ma zachęcić warszawiaków do uczestniczenia w mszy świętej”.

podobnie jak T. Piątek uważam, że skandaliczne jest, by Straż Miejska (czyli  w pewnym sensie „zbrojne ramię” władzy samorządowej) w ten sposób zachęcało pośrednio do uczestniczenia w nabożeństwach kościelnych, a konkretnie: do uczestnictwa w katolickiej Mszy świętej. w ten sposób władza faworyzuje jedno wyznanie: Kościół katolicki. jest to sprzeczne z artykułami 25 i 32 Konstytucji RP, na które autor słusznie się powołuje.

gdyby pobłażliwość funkcjonariuszy Straży Miejskiej dotyczyłaby również uczestnictwa w nabożeństwach innych wyznań, w dalszym ciągu takie działanie jest sprzeczne z zasadą neutralności światopoglądowej państwa, która niestety jest tylko zapisem prawnym, a w rzeczywistości nie jest respektowana w ogóle, jak widać. chciałbym wiedzieć również, jak się to wszystko ma do zdrowego rozsądku oraz poszanowania obowiązującego prawa, które zakazuje parkowania w określonych miejscach bez posiadania stosownego zezwolenia.

stosując taką formę zachęty do uczestnictwa w praktykach religijnych, Kościół katolicki nie tylko pośrednio zachęca do łamania prawa, ale również uczy hipokryzji i kombinatorstwa. podobnie zresztą, jak z przywołanym przeze mnie w tym wpisie uczestnictwem w katechezie szkolnej i możliwości wypisania się w każdej chwili z tejże.

pozwolę sobie jeszcze zacytować autora felietonu: „Cała ta praktyka znaczy: katolikom wolno bezkarnie łamać niektóre przepisy. Ich rytuały są  ważniejsze niż równość wobec prawa, niż społeczne umowy. Ty też możesz złamać przepis, jeśli jesteś katolikiem. Albo jeśli katolika udajesz.” powyższe zdanie oddaje niestety bardzo wiernie postawę wielu polityków, którzy nie widzą niczego nagannego w instrumentalnym wykorzystywaniu religii w służbie polityki . nie zdając sobie kompletnie sprawy z tego, że taka postawa powoduje zarówno psucie polityki, jak i tworzenie zdecydowanie negatywnej otoczki dla religii.

2 komentarzy to “równi i równiejsi, czyli katolicy parkują”

  1. synafia
    Luty 23rd, 2010 @ 10:27

    Są dwie strony tego medalu, a jedna od drugiej brzydsza.
    No bo po pierwsze primo, dlaczego to straż miejska ma zachęcać do jakichkolwiek praktyk religijnych? Jakby zachęcała do chodzenia na ceremonie muzułmańskie to byśmy byli święcie oburzeni, nieprawdaż.
    Druga sprawa, ze jak ktoś miałby wpaść na Mszę bo akurat miał miejsce parkingowe, to ja się pytam, po co w ogóle on miałby tam iść. Bo czy Msza u katolików, czy nabożeństwo, to ma być spotkanie ze Słowem i z Bogiem, a nie okazja w tele zakupach.

    Co mnie martwi najbardziej, to ze kościoły nadal ignorują fakt, ze sojusz ołtarza i tronu jest niszczący dla obu stron. I paradoksalnie – dla ołtarza nawet bardziej :(

  2. miguelm75
    Luty 23rd, 2010 @ 11:53

    droga synafio, nic dodać, nic ująć do tego, co napisałaś. racja zupełna.

Napisz komentarz