różne różności

Cezary Michalski o styku religii i polityki

tutaj odniosłem się do „zatrudnienia” Michalskiego jako stałego współpracownika Krytyki Politycznej, natomiast w niniejszym wpisie zamierzam się odnieść do jego dwóch tekstów publikowanych na stronie KP.

w felietonie Człowiek przebrany za Boga Michalski dokonuje analizy czegoś, co zdecydowanie można określić jako „wzywanie imienia Boga nadaremno” czyli grzech przeciwko drugiemu przykazaniu Bożemu. celowo stosuję określenia związane z religią, ponieważ Michalski przywołuje przykład katolików, którzy do celów politycznych nie wahają się traktować wyznawanych wartości instrumentalnie i w celu osiągnięcia bardzo wymiernych i doczesnych korzyści. taka postawa wydaje mi się obrzydliwa i wstrętna z bardzo prostego powodu: jest nieprawdopodobnie obłudna.

pozwolę sobie zacytować dwa zdania z cytowanego felietonu, które właściwie nie wymagają żadnego komentarza: „I trudno już udawać, iż nie wiemy, że Bóg żądający niekontrolowanej, niekwestionowanej i nienegocjowanej władzy nad człowiekiem w polityce, to w istocie występujący w Jego imieniu człowiek żądający niekontrolowanej, niekwestionowanej i nienegocjowalnej władzy nad drugim człowiekiem.” oraz „Wypada szanować gigantyczny dorobek Kościoła w dziedzinie cywilizacyjnej, ale żaden fakt, żadna epoka w fascynującej historii tej instytucji nie pozwala stwierdzić, że Kościół jest czymś więcej niż jedną z instytucji ziemskich, wymagających takich samych świeckich narzędzi kontroli zewnętrznej i samokontroli, jak każda inna ziemska instytucja.” nic dodać, nic ująć.

poniekąd związany z tą tematyką jest felieton Historia przemocy, w którym Michalski nawiązuje do głośnej sprawy ekskomuniki nałożonej przez brazylijskiego biskupa na wszystkich związanych z aborcją u dziewięciolatki zgwałconej przez swojego ojczyma. na ekskomunice się jednak nie skończyło, ponieważ Rino Fischella, przewodniczący Papieskiej Akademii Życia w swoim wystąpieniu dał wyraz swemu głęboko ludzkiemu podejściu do tej smutnej sprawy i skrytykował swego brata w biskupstwie (pisałem na ten temat tutaj). sprawa miała ciąg dalszy, bo do papieża został wystosowany list zarzucający Fischelli  zbytnie „mięczactwo”. wśród sygnatariuszy tego listu była Polka – Maria Smereczyńska.

Michalski swój felieton poświęca analizie powodów napisania tego listu przez Smereczyńską i stawia diagnozę następującą: „A tam, gdzie polityka, społeczeństwo, państwo, prawo, instytucje… nie kojarzą się z niczym dobrym, tam wkrada się Bóg, Bóg zdziczały, nieludzki, nie mający dla człowieka litości. Pokolenie pierwszej „Solidarności”, przerażone chaosem, kojarzące politykę, państwo i prawo wyłącznie z pozbawioną legitymizacji przemocą wybrało Boga w jego postaci najbardziej nieludzkiej.”

jak wiadomo, natura nie znosi próżni. tak więc społeczeństwo, dla którego oparciem w czasach komunizmu był Kościół, a instytucje państwowe kojarzyło głównie z aparatem mniejszej lub większej opresji, kiedy wreszcie mogło samo decydować o sobie, wybrało tak, a nie inaczej. w związku z czym Michalski ma rację pisząc: „Pokolenie pierwszej „Solidarności”, jak to potwierdza przykład Marii Smereczyńskiej, nie jest źródłem cywilizacji w Europie, cywilizację w Europie, póki co, trzeba przed nami bronić.” myślę, że jego intuicja jest słuszna z prostej przyczyny: mamy mniej więcej 45 lat opóźnienia w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego, a z błędów popełnianych na w Europie Zachodniej nie wyciągamy wniosków, ale je niestety powielamy.

niechcący tak wyszło, że niniejszy wpis składa się głównie z cytatów z felietonów Michalskiego, ale z drugiej strony  oba cytowane przeze mnie felietony są napisane bardzo konkretnie i odnoszą się do istotnych problemów styku religii i polityki. taka tematyka jest niezwykle interesująca i Michalski ciekawie o niej pisze, w przeciwieństwie do felietonów dotyczących polityki, gdzie czasami zawodzi go intuicja i dziennikarska, tudzież bywa na bakier z faktami i logiką.

13 komentarzy to “Cezary Michalski o styku religii i polityki”

  1. @EzdraszFunt
    Marzec 15th, 2010 @ 20:14

    O karwas! Przeczytałem zalinkowany przez Ciebie tekst Michalskiego i oczy przecieram ze zdumienia! Przecież on kłamie jak z nut, i to na dodatek wszystko wskazuje na to, że udaje durnia w celu przypodobania się nowym chlebodawcom… Jak mi się tak zachce, jak mi się teraz nie chce, to go zanalizuję u siebie na blogu.

  2. miguelm75
    Marzec 16th, 2010 @ 07:25

    nie wiem dlaczego, ale wszyscy zakładają, że skoro Michalski został "zatrudniony" w KP, musi się przypodobać nowemu "pracodawcy". tak trudno przyjąć do wiadomości, że mógł zmienić poglądy? gdybyś mnie spotkał 10 lat temu i porozmawiał ze mną, a potem dopiero w 2010 też pewnie być przecierał oczy ze zdumienia :->

    nie sądzę, żeby udawał durnia, jest na to za inteligentny.

    oprócz analizy na swoim blogu możesz też coś skrobnąć w komentarzu u mnie. będę zobowiązany :-)

  3. EzdraszFunt
    Marzec 16th, 2010 @ 09:11

    To, że Michalski stara się przypodobać KP jest wnioskiem z tekstu, a nie założeniem. To, że udaje durnia, też. Za długo obracał się w kręgach, (nazwijmy je umownie) "prawicowych", żeby nie wiedzieć, na czym opiera się argumentacja religijna w sprawie antykoncepcji i aborcji i o co w tym sporze tak naprawdę chodzi.

    Jedyny w miarę sensowny fragment, to ten idący w sukurs katolickim tradycjonalistom, mówiący, iż Kościół niepotrzebnie "zantropologizował" dyskurs religijny. Tyle tylko, że argumentacja "humanistyczna" nie jest podstawową wewnętrzną argumentacją Kościoła, tylko mową dla ludzi spoza jego kręgów. Przecież argumenty z wiary przedstawione niewierzącym są przez niewierzącego automatycznie odrzucane.

    Co do zmiany poglądów – jasna sprawa, dwadzieścia lat temu też miałem inne. Ale nie udaję, że nie rozumiem o co mi wtedy chodziło i dlaczego miałem właśnie takie.

  4. miguelm75
    Marzec 16th, 2010 @ 09:55

    trudno mi się wypowiadać na temat wcześniejszych poglądów Michalskiego i ich zmiany w sensie jakościowym bądź markowania zmiany w celu przypodobania się KP z jednej prostej przyczyny. mianowicie wcześniej jego tekstów nie czytałem, bo uważałem jego pisaninę za głupią, nielogiczną etc.

    co masz na myśli pisząc "udaje durnia"? bo jest to trochę nieprecyzyjne sformułowanie ;-) chciałbym odpowiedzieć na nie, ale nie wiem jak, póki co.

    to, co pisuje pisuje do KP, podoba mi się, bo teraz pisze logicznie i używa sensownej argumentacji, choć nie zawsze. ty zapewne myślisz dokładnie odwrotnie – "kiedyś pisał dobrze, teraz się popsuł". mam rację?

  5. EzdraszFunt
    Marzec 16th, 2010 @ 10:00

    Nie masz racji. Akurat Michalski nigdy nie był całkiem z mojej bajki.

    Napisałem wyżej, czemu w tym tekście (nie mam póki co siły czytać innych) udaje durnia. Usiłuje udawać, że nie wie, dlaczego aborcja (w dowolnym stadium) i antykoncepcja nie są – i nie mogą – przez Kościół, a więc i przez wiernych tegoż Kościoła być akceptowane pod żadnym pozorem. A jestem pewien, iż wie to dokładnie.

  6. miguelm75
    Marzec 16th, 2010 @ 10:54

    wie na pewno, ale próbuje znaleźć wytłumaczenie czysto politologiczne (polityczne?) takiego podejścia Kościoła do tej kwestii. co właściwie jest ciekawym zabiegiem, bo tłumaczy na język polityki powody niektórych decyzji podejmowanych przez Kościół (który dla niewierzących jest nie Magisterium, a jedną z instytucji).

    co do antykoncepcji – przypomnij sobie, że kwestię stosunku papieży Jana XXIII i Pawła VI do antykoncepcji. nie linkuję do tekstów źródłowych, ale z tego http://wyborcza.pl/1,75515,5752125,Antykoncepcja_... wynika, że papież równie dobrze mógł jednak podjąć inną decyzję. swoją drogą, gdyby tak zrobił, co by go czekało? chyba nie odwołanie z urzędu albo ekskomunika?

  7. miguelm75
    Marzec 16th, 2010 @ 13:00

    nie pytam o zmianę prawd wiary zawartych w wyznaniu wiary, bo wiem. że to niemożliwe i pytanie jest bezprzedmiotowe.

    zastanawiam się z punktu widzenia prawa kościelnego, co by było, gdyby papież zadecydował inaczej w sprawie antykoncepcji zadecydował inaczej.

    antykoncepcji, czyli przedmiotu nauczania Kościoła, a nie jednej z prawd wiary, które "konstytuują" katolika jako takiego.

  8. @EzdraszFunt
    Marzec 16th, 2010 @ 12:24

    No, gdyby tylko nie był to ks. Prusak, to może dałoby się to skwitować inaczej niż tylko wzruszeniem ramion. To jest mąciciel pierwszej wody, na dodatek mieszający porządki. Papież nie jest "głową państwa" w tym sensie, że jest w jakikolwiek sposób (rzeczywisty czy moralny) zobowiązany do posłuszeństwa jakimkolwiek komisjom, doradcom czy nawet soborom (vide herezja ariańska). Wręcz przeciwnie – papież ma bronić wiary nawet wtedy, gdy większość wiernych, biskupów i kardynałów będzie twierdziła, że nie ma racji. Z drugiej strony, jeśliby zaprzeczył dowolnej prawdzie wiary, automatycznie przestałby być papieżem. Tyle, że to się nigdy nie stanie ("bramy piekielne go nie przemogą"). Zresztą – gdyby zanalizować logicznie zdanie "papież równie dobrze mógł jednak podjąć inną decyzję", wyszłoby, że zgodnie z Nauką Kościoła jest ono bezsensowne. Clue w znaczeniu (znaczeniach) słowa "może".

  9. miguelm75
    Marzec 16th, 2010 @ 12:32

    w znaczeniu politycznym jest głową państwa, państwa Watykan mianowicie – to tak dla ścisłości. z punktu widzenia wiary ex definitione nie podlega oczywiście nikomu, bo jest papieżem – zgoda.

    nie mówię o zaprzeczaniu prawdom wiary, ale o hipotetycznej możliwości: co by było z punktu widzenia prawa kanonicznego czy innych uregulowań dotyczących sfery prawnej Kościoła, gdyby podjął inną decyzję w sprawie antykoncepcji (bo akurat o tym piszemy, ale równie dobrze może być co innego).

    pisząc prawdy wiary mam na myśli te: http://pl.wikipedia.org/wiki/Katolicyzm#G.C5.82.C...

  10. @EzdraszFunt
    Marzec 16th, 2010 @ 12:52

    Pytanie "co by było, gdyby Kościół uznał, że rację mają monofizyci" jest zupełnie bezprzedmiotowe. Podobnież ta kwestia, którą podnosisz. Kościół nie może przestać głosić pewnych prawd i nie może ich zmieniać. Dopuszczenie antykoncepcji byłoby w kontekście całej reszty nauczania Kościoła zupełnie nielogiczne.

  11. @EzdraszFunt
    Marzec 16th, 2010 @ 15:33

    Oprócz Credo jest jeszcze wiele innych prawd, które są niezmienne. Antykoncepcja logicznie wynika z innych prawd dotyczących wiary i moralności – i jeśli mam jakieś wątpliwości, to dotyczą one raczej tego, jak się przedstawia obecnie tzw. metody naturalne – bo w pewnych sytuacjach robi się z nich zwyczajna antykoncepcja.

  12. miguelm75
    Marzec 17th, 2010 @ 11:06

    nie powiem, żebym czuł się przekonany. w ten sposób można "logicznie" wywodzić praktycznie wszystko opierając się na prawdach wiary i moralności. czyli tak naprawdę jest to poniekąd kwestią interpretacji nauki Kościoła, tak?

    oczywiście nie ma w tym nic złego, ale w etyce niechrześcijańskiej też różne rzeczy można wywodzić od stosownych założeń i interpretować na różny sposób w różnym czasie.

    piszę: "założeń", bo wiara jest jakimś założeniem podstawowym, jeśli chodzi o teoretyczne podstawy etyki chrześcijańskiej jako zbioru zasad dotyczących postępowania.

    poza tym zważ na to, że wiara jako motywacja jest oczywista dla chrześcijan, niechrześcijanie oczekują nieco innego umotywowania postępowania, bardziej konkretnego. może z taką intencją Michalski napisał cytowane przeze mnie felietony?

  13. @EzdraszFunt
    Marzec 17th, 2010 @ 17:49

    Nie, nie jest to kwestia interpretacji nauki Kościoła, to jest kwestia interpretacji PRZEZ urząd nauczycielski Kościoła. To, że w Piśmie ani we wcześniejszej Tradycji nie ma nic o antykoncepcji jako takiej ma za powód to samo, co fakt, że nie ma tam nic o komputerach i Internecie. Jest natomiast wystarczająco wiele, by wyciągać jednoznaczne wnioski.

    No i z ostatnim akapitem niejako się zgadzam, zresztą od tego zacząłem. Tyle, że Michalski wydaje się przy okazji okłamywać niechrześcijan co do rzeczywistej argumentacji – i to jest największy minus tego tekstu.

Napisz komentarz