Kościół i wybory
Tagi: gazeta.pl, nauczanie Kościoła, partie polityczne, wyborcza.pl, wybory
jak wiadomo, niedługo odbędą się wybory prezydenckie. podobnie, jak to ma miejsce przy okazji każdych innych wyborów, Kościół katolicki przeżywa ten sam problem, którym jest nadmierne angażowanie się niektórych duchownych w kampanię wyborczą. pisze o tym między innymi Dominika Wielowieyska w komentarzu Kościół i PiS: jak daleko, jak blisko.
w komitecie poparcia Jarosława Kaczyńskiego znalazło się pięciu księży wykładających na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II. na szczęście zarówno władze Uniwersytetu, jak i krakowska kuria odcięły się od tego gestu i wydały stosowne oświadczenia, w których stwierdzają, że zaangażowanie duchownych jest przejawem ich prywatnych poglądów (więcej: tutaj). również ks. Kazimierz Sowa (dyrektor kanału telewizyjnego religia.tv) odniósł się krytycznie do zaangażowania wymienionych księży stwierdzając tutaj między innymi: „Nikt nie ma pretensji, kiedy ksiądz idzie w dniu wyborów i zakreśla tego czy innego kandydata – to jest bycie obywatelem. Trochę gorzej, jak ktoś chce zbudować rzeczywistość ziemską według przepisu, który wydaje mu się że jest słuszny.”
powyższe opinie nie zmieniają jednak stanu rzeczy, z którego wynika, że na zaangażowaniu duchownych w politykę traci polityka, z której debata oparta na argumentach merytorycznych zostaje wyparta przez opartą na argumentach emocjonalnych, których bazą są nieweryfikowalne przesłanki, jakimi charakteryzuje się ex definitione wiara w rzeczywistość nadprzyrodzoną. traci również religia, której zostaje po trosze odebrana podmiotowość i która staje się tylko narzędziem wykorzystywanym do osiągania bieżących celów politycznych.
prymas Józef Kowalczyk w wywiadzie dla GW dostępnym tutaj wypowiedział między innymi bardzo mądre słowa: „Prywatnie każdy kapłan może mieć swoje poglądy, ale ambona nie służy do wskazywania ludziom, na kogo mają głosować. To absolutnie niedopuszczalne. Można jedynie modlić się o wybór człowieka prawego sumienia, który będzie dbał o dobro wszystkich obywateli.”
wybranie arcybiskupa Józefa Michalika na przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski nie przeszkodziło mu w angażowaniu się politycznym. niespecjalnie się przejął powyższymi słowami prymasa Kowalczyka i wystosował w trakcie Uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej (Boże Ciało) kazanie do wiernych, w którym powiedział między innymi „Jeśli naród nie będzie miał przywódców, którzy bronią prawa natury, prawa Bożego, prawa narodu do własnej historii, jeśli nie będzie miał przywódców mądrych, którzy będą potrafić łączyć nowoczesność z tradycją, nie rozwinie się nigdy.”
dla przypomnienia: Prezydent Polski (między innymi): „jest najwyższym przedstawicielem polskich władz, gwarantem ciągłości władzy państwowej, najwyższym organem państwa w zakresie władzy wykonawczej, czuwa nad przestrzeganiem postanowień i zapisów Konstytucji, zwierzchnikiem Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej Polskiej.” (Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, artykuły 126 – 145). w związku z czym wymienione przez arcybiskupa Michalika cechy kandydata na prezydenta są raczej drugorzędne, a na pewno nie są niezbędne.
trzeba wszelako przyznać uczciwie, że we wspomnianym kazaniu padły również słowa zachęcające do pójścia na wybory i oddania głosu, co nie jednak zmienia faktu, że w tak ważnym dla katolików dniu kazanie powinno dotyczyć na przykład Eucharystii i wartości Komunii świętej, a nie polityki.
Mirosław Czech w komentarzu Arcybiskup jednego procentu słusznie krytykuje słowa arcybiskupa Michalika wypowiedziane w wywiadzie dla Naszego Dziennika: „Ja zagłosuję na kandydata, który pokazał, że potrafi bronić życia niezależnie od układów, ufając, że przy swoich dużych umiejętnościach zawsze będzie wierny zasadom troski o dobro.” (cały tekst wywiadu tutaj).
w ten sposób Michalik wskazuje wprost i bezpośrednio na jednego z kandydatów (Marka Jurka), co zdecydowanie nie powinno mieć z uwagi na konkordat między Stolicą Apostolską a Rzeczpospolitą Polską, który stwierdza między innymi: „Państwo i Kościół katolicki są – każde w swej dziedzinie – niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego”.
Czech słusznie pisze: „Abp Michalik może uważać, że poza sprawami ochrony życia poczętego i sposobami przezwyciężania bezpłodności nie liczy się nic innego. I że właściwa postawa w tej materii daje certyfikat moralnej nieomylności. W polityce państwowej tak jednak nie jest. Dla zdecydowanej większości polskich katolików liczą się inne kwestie.” poparcie dla Marka Jurka w sondażach prezydenckich oscylujące w okolicach tak zwanego błędu statystycznego zdecydowanie potwierdza tą tezę. dodałbym jeszcze: na szczęście dla Polaków inne kwestie są ważne, choć wolałbym, żeby ich wyrazem była debata o Polsce i ważnych dla niej sprawach, a nie walka PO z PiS-em.
5 komentarzy to “Kościół i wybory”
Napisz komentarz
Listopad 1st, 2010 @ 22:51
Z takich aktualności to teraz mamy szum odnośnie in vitro. Kościół jak to Kościół chce zamieszać, bo ma niestety duże wpływy, jeżeli nie bezpośrednio to pośrednio.
W głowie się nie mieści, że jakiemuś duchownemu przyszło do głowy czytanie w kościele listy posłów którzy są za in vitro. Palikot sugerował dobrze – niech przeczytają w Kościele nazwiska księży pedofilów.
Przykro na ten cały cyrk patrzyć.
Listopad 2nd, 2010 @ 15:10
Najbardziej boli fakt, iż Polska to kraj wolny wyznaniowo, a więc Kościół nie dość, że nie powinien mieszać się do polityki, to wręcz nie ma prawa, a robi to notorycznie.
Ludziom zaś wpojone zostało, że Polska to kraj katolicki i nie ma wyproś, Kościół musi dyktować warunki w polityce.
Zmieni się to kiedyś? Jeśli nadal politycy zawzięcie będą bronić stanowiska kościoła, jak na przykład w kwestii in vitro, to nieprędko się to zmieni…
Listopad 2nd, 2010 @ 15:51
ech, zaiste przykro patrzeć. a czytanie w kościele listy posłów, którzy są za in vitro jest niesmaczne.
oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by na przykład zamieścić w gablotce adres strony internetowej, gdzie można sprawdzić (samemu!), jak kto głosował.
wszelako istotne jest właśnie to sprawdzenie samemu oraz delikatna sugestia, by rzecz rozważyć w sumieniu, a nie walenie między oczy w czasie mszy św. nazwiskami i zapewne odpowiednim komentarzem.
Listopad 3rd, 2010 @ 11:49
Kościół w naszym kraju ma zbyt duże wpływy, i to kto wygra w wyborach zależy w dużej mierze właśnie od niego.
Listopad 3rd, 2010 @ 22:16
No tak, to że wpływy ma to nie nowość, faktem jest jednak, że mieć ich nie powinien. Jednak demokracja.. niby wolność więc mówią co chcą. Nie byłoby nic w tym złego gdyby odbiorca miał swój własny rozum. Niestety, kto go ma ten ma, a reszta jak barany robi i mówi to co wyrocznia powiedziała. Kościół skrzętnie wykorzystuje podatność na manipulację swoich wiernych, którym to wydaje się, że są wolni.