teraźniejszość i przyszłość Grzegorza Napieralskiego
jak wiadomo, Grzegorz Napieralski w wyborach prezydenckich zdobył ponad 13 % głosów. nie jest to oszałamiający wynik, ale oceniając go, należy wziąć pod uwagę różne czynniki. przede wszystkim trzeba pamiętać, że pierwotnym kandydatem SLD był Jerzy Szmajdziński, który zginął pod Smoleńskiem, a Napieralski zdecydował się kandydować „w zastępstwie”. ponadto kampania wyborcza była wyjątkowo krótka i pozbawiona konkretów, co także nie ułatwiało mu zadania.
niewątpliwie na wynik Napieralskiego miało też wpływ zmęczenie Polaków polaryzacją polityki wokół sporu PO-PiS, co przełożyło się na poparcie kandydata lewicowego. atmosferę „podziału” Polski dodatkowo podgrzewały media publiczne i niepubliczne, które zachowywały się tak, jakby oprócz Komorowskiego i Kaczyńskiego nie startował nikt inny, a spór między prowadzącą dwójką był clou polskiej polityki.
mam nadzieję, że przewodniczący SLD albo ktoś z jego otoczenia czyta wypowiedzi innych ludzi, bo niejednokrotnie bywają w nich zawarte dobre pomysły. na przykład Marek Borowski tutaj sugeruje otwarcie lewicy na nowe środowiska, co jest niezbędne do budowania większego frontu lewicowego w Polsce i osiągania lepszego wyniku wyborczego. niewątpliwie słuszne są słowa: „Wynik wyborów pokazuje spory potencjał lewicy, ale pytanie, co Napieralski z tym potencjałem zrobi.” lewica ma swój stały elektorat, ale istotne jest by pozyskiwać cały czas niezdecydowanych i zniechęconych i tych, którzy uważają, że żadna partia/kandydat nie spełnia ich oczekiwań.
Kinga Dunin w opinii Drgnęło w lewo zauważa plusy i minusy wyniku Napieralskiego. minusami jest wygrana prawicy (Komorowski lub Kaczyński) oraz poparcie na poziomie nie pozwalającym samodzielnie rządzić. plusem jest zaistnienie retoryki lewicowej w dyskursie publicznym, które jeśli nawet nie doprowadzi do załatwienia ważnych dla lewicy spraw, będzie oznaczało konieczność odniesienia się do nich przez kandydatów w czasie kampanii przed II turą wyborów. obawiam się tylko jednej rzeczy, z której prawica słynie: zawłaszczenia lewicowych postulatów i rozmycia ich albo zmarginalizowania.
z kolei Sławomir Sierakowski w komentarzu zamieszczonym tutaj słusznie sugeruje, by Napieralski nie popierał żadnego z kandydatów i podtrzymywał istnienie „trzeciej siły”, a w miarę możliwości wzmacniał jej znaczenie. natomiast w opinii Napieralski poza dobrem i złem Sierakowski proponuje, by Napieralski jako „ten trzeci” na scenie politycznej próbował coś ugrać dla sympatyków lewicy, wymuszając na PO przegłosowanie konkretnych ustaw w zamian za poparcie w II turze wyborów. to wyjście jest trochę ryzykowne, bo lewicowi wyborcy mogą się poczuć oszukani dobijaniem targów ponad ich głowami. drugą opcją jest budowanie sensownego dystansu do obu partii prawicowych, co może zaprocentować w kolejnych wyborach.
moim zdaniem najlepszym opcją dla Napieralskiego i SLD jest wyrazistość poglądów i próba stworzenia wspólnego frontu lewicowego, obejmującego SLD, Zielonych2004, Unię Pracy, Partię Demokratyczną, SdPL, Partię Kobiet i inne ugrupowania o charakterze lewicowym, którym na sercu leży dobro Polski. jeśli Napieralski chce osiągnąć sukces, nie może skupiać się na kwestiach personalnych, ale musi wziąć pod uwagę przede wszystkim współpracę programową. jedynie to może zagwarantować poparcie różnych grup społecznych i sukces formacji lewicowej (lub centrolewicowej) w wyborach samorządowych i parlamentarnych.
Napisz komentarz