samokrytyka i kod kulturowy judaizmu
Cezary Michalski w felietonie Kod kulturowy Borata rozprawia się z dwoma tekstami, zawierającymi stek bzdur – jeden z tychże jest autorstwa Jarosława Marka Rymkiewicza, drugi Krzysztofa Kłopotowskiego. nie czytałem żadnego z nich, bo szkoda mojego czasu na takie #cozapierdolenie, więc poniższą analizę tekstu opieram na cytatach z tekstu Michalskiego.
w swoim felietonie Rymkiewicz zarzuca twórcom Gazety Wyborczej działanie na szkodę państwa polskiego, którego szczególnymi przejawami mają być między innymi bycie duchowymi spadkobiercami KPP, chęć sprawienia, „by Polacy przestali być Polakami” oraz „strach przed polskim krzyżem”. niestety Rymkiewicz plecie od rzeczy, co Michalski elegancko punktuje.
akurat twórcy GW jak mało kto odczuli na swojej skórze konsekwencje buntu najpierw przeciwko praktykom KPP, potem przeciwko jej teoriom wcielanym w życie w okresie 1945-89. co do bycia Polakami, to cały czas niestety słuchamy zdartej płyty pt. „co znaczy być Prawdziwym Polakiem?”, której głównymi wykonawcami są politycy i publicyści prawicy, zafiksowani na tym punkcie. jeśli chodzi o „polski krzyż”, to ja też się go boję, przynajmniej w takim wykonaniu, z jakim mamy obecnie do czynienia. a GW ma po prostu nieco inny punkt widzenia na rolę Kościoła w Polsce, co niektórym prawicowcom trudno zrozumieć.
jest dla mnie niezmiernie pocieszającym i budującym fakt, że Michalski jeszcze wierzy w to, że Polaków da się czegokolwiek nauczyć, przynajmniej w kwestii stosunku do bliźnich. pisze tak: „Spróbujmy się nauczyć, że jeśli ktoś ma inną wizję polskości niż my, nie jest od razu wrogiem polskości, zaprzańcem i zdrajcą. Jeśli ma inną wizję krzyża w życiu publicznym, nie od razu „krzyża się boi”, a jeśli różni się od nas w politycznych i ideowych wyborach, nie jest z automatu „duchowym spadkobiercą KPP”” po wydarzeniach ostatniego roku przestaję mieć nadzieję na to, że w Polsce zmieni się na lepsze przed upływem kolejnych dwudziestu lat, a tu proszę: skoro pan Cezary wierzy, to może i ja powinienem jednak porzucić pesymizm?
natomiast Krzysztof Kłopotowski w swoim tekście informuje czytelników o „mądrościach” zapisanych w Protokołach Mędrców Syjonu pisząc, że kierownictwo GW realizuje „ewolucyjną strategię judaizmu”. sugeruje on w swojej antysemickiej wypowiedzi, że prawdą są przeróżne kłamstwa na temat Żydów, a Polakom doradza ich naśladowanie, bo „Żydom lepiej się wiodło od Polaków”. faktycznie lepiej, skoro w ciągu paru tysięcy lat historii Żydzi nie mieli swojego państwa przez czas nieporównywalny z Polakami (jakieś 2000 lat), ogromna część narodu została eksterminowana podczas Holokaustu i w żadnym kraju poza swoim nie są mile widziani. rzeczywiście, jest czego zazdrościć.
dalej jest mowa o realizowaniu „kodu kulturowego judaizmu” w nawiązaniu do sztuki krytycznej w Polsce i Izraelu (mądre i błyskotliwe), natomiast mnie osobiście bardzo ważne wydaje się co innego. mianowicie Kłopotowski pisząc o realizacji „kodu kulturowego judaizmu” przywołuje słynny/niesławny wywiad Cezarego Michalskiego z Michałem Cichym i Michalski przyznaje (lepiej późno niż wcale), że opublikowanie tego wywiadu było błędem, bo stało się pożywką dla dla prymitywnego antysemityzmu, którego erupcję można było zaobserwować między innymi w #psychiatryk24.
potem jest jeszcze ciekawiej: „Oczywiście ponieważ mam w dupie udawanie anioła, przyznam, że kierowały mną także intencje mniej szlachetne. Byłem rozgoryczony tym, że kiedy wraz z rówieśnikami w latach 90. próbowaliśmy się z Michnikiem spierać, a nawet kłócić o rzeczy zupełnie inne niż „kulturowy kod judaizmu”, to on, zamiast nam odpowiadać argumentami, napiętnował nas jako antysemitów i populistów, którymi – powtarzam po raz dwa tysiące pierwszy – wówczas nie byliśmy, a nawet niektórzy z nas nigdy się nimi nie stali. Zatem za tym wywiadem stały też niskie pobudki, których nie ukrywam.”
rzadko się zdarza ten typ uczciwości względem siebie jaki prezentuje Michalski. nie próbuje się wybielać, nie kręci, nie tłumaczy – pisze wprost: byłem szują. duży szacunek, a postępowanie godne naśladowania.