zamieszanie z Powstaniem Warszawskim
jak co roku, pierwszego sierpnia przypada kolejna rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. nie kręci mnie nurzanie się cierpiętnictwie i martyrologii (o czym napisałem między innymi w tym wpisie), bardzo nie lubię, kiedy słowem „Ojczyzna” wycierają sobie gębę różne polityczne męty i budzi we mnie obrzydzenie próba załatwiania swoich interesów za pomocą bogojczyźnianej retoryki.
na szczęście w takiej postawie nie jestem w tym osamotniony: Tomasz Piątek w swoim felietonie Reklama W odnosi się krytycznie do pomysłu przelotu nad Warszawą Herkulesa (amerykański transprtowiec C-130) i zrzucenia zeń stu tysięcy ulotek przypominających o uczczeniu minutą ciszy poległych powstańców. słusznie Piątek zauważa, że chyba nie jest najlepszym pomysłem zrzucenie ulotek, które potem będą leżeć na bruku obok reklam agencji towarzyskich. bo jeśli już ktoś czci pamięć o Powstaniu, to coś takiego jest zdecydowanie niesmaczne. zaś wspomnianą przez Piątka paradę kajaków pominę litościwym milczeniem.
ośmielony przez Tomasza Piątka również Cezary Michalski napisał felieton dotyczący Powstania Warszawskiego – 63 dni gniewu albo wizażyści zwłok. Michalski przypomina, że w pewnym sensie wynikiem wysłania na nieomal pewną śmierć znacznej części polskiej młodzieży i mieszkańców okupowanej Warszawy było tak gremialne i entuzjastyczne poparcie stalinizmu przez tych, którzy ocaleli. oczywiście, wybór był – można było działać w zbrojnym podziemiu antykomunistycznym, narażając siebie i swoich bliskich na ciężkie więzienie albo rozstrzelanie. zdaniem Michalskiego: „Ta absurdalna rzeź zwalniała z wszelkich zobowiązań wobec polskości. [..] Absurdalna masakra nie przywiązuje ludzi do Polski, ona ich od Polski odpycha.” 100% racji, Panie Redaktorze.
z przerażającym, bo pisanym na serio bełkotem w felietonie Tomasza Terlikowskiego Wychować swoje dzieci na powstańców rozprawia się Sara we wpisie jak wychować swoje dzieci na sztywne zimne trupki z małymi paluszkami zaciśniętymi na karabinach, jak na pomniku (ależ długi tytuł, swoją drogą). otóż redaktor Terlikowski chciałby wychować swoje dzieci na powstańców. oczywiście ma nadzieję, że nie będą wystawione na taką próbę, ale jeśli zajdzie taka potrzeba, to chciałby, żeby zginęły za Ojczyznę (oczywiście taką, jak ją rozumie Terlikowski). kluczowe jest zdanie: „Ale też, że wiemy, że są takie momenty, gdy trzeba oddać życie, by zachować twarz”. no tak, twarz wychowa dzieci po zakończeniu wojny, wytłumaczy im Wszystkie Ważne Rzeczy i będzie je wspierać w życiu, to przecież oczywiste.
Sara zwraca uwagę na niebywałą hipokryzję autora. otóż „redaktor Terlikowski nigdzie nie pisze o tym, ze *on* zamierza umierać; nic z tych rzeczy”. nie, on przeżyje po to, by Dać Świadectwo Prawdzie, ewentualnie napisać książkę „O Bohaterskiej Obronie Ojczyzny Przez Małych, Ale Dzielnych Powstańców”. kiedy słyszę takie #cozapierdolenie, robi mi się słabo i urywa mi wszystko od wszystkiego.
mojego #mindfuck.u w temacie Powstania dopełniają dwie rzeczy: pomysł nakręcenia filmu skierowanego do młodych ludzi (made by: Łukasz Orbitowski i Tomasz Bagiński, więcej: tutaj) oraz słowa bodajże Jana Nowaka-Jeziorańskiego z filmu dokumentalnego Powstanie Warszawskie – 60 lat później. otóż Nowak-Jeziorański mówi tam mniej więcej tak: „Gdyby Powstanie nie wybuchło z rozkazu AK, mogłoby zostać przejęte przez kogo innego, na przykład komunistów. Wtedy Polska po wojnie byłaby kolejną republiką sowiecką. ” biorąc pod uwagę to, że Stalin czekał na drugim brzegu Wisły (co prawda z mocno osłabioną armią, ale jednak), to jest w tym sporo racji, bo wtedy miałby Warszawę podaną na talerzu przez wiernych sobie ludzi.
dla jasności: uważam podobnie, jak Grzegorz Sroczyński w komentarzu Kłóćmy się o powstanie, że potrzebna jest rzetelna debata dotycząca sensowności samego Powstania, jego (nie) osiągniętych celów i stosunku Polaków do niego, a wpis ministra Radosława Sikorskiego na Twitterze uważam za bardzo cenny i ważny. w przeciwieństwie do Agaty Puścikowskiej, która w niezwykle słabym komentarzu Katastrofa, panie ministrze daje wyraz swojej jednostronnej wizji Powstania. z drugiej jednakże strony Gość Niedzielny nigdy nie słynął z pluralizmu poglądów prezentowanych na jego łamach, więc nie jestem wielce zaskoczony.
4 komentarzy to “zamieszanie z Powstaniem Warszawskim”
Napisz komentarz
Sierpień 24th, 2011 @ 14:44
Wiesz co ja sobie myślę? Że to nie jest tak, że się walczy za Ojczyznę, za Polskę, a już na pewno nie po to, by zachować twarz (ad Terlikowski: zabijać ludzi, by zachować twarz? to nie jest do pomyślenia dla mnie, jako chrześcijanki). Myślę sobie że w takiej skrajnej sytuacji walczy się po to, żeby ocalić nie idee, ale zupełnie realnych ludzi w okół siebie – swoje dzieci, żony, matki, ojców i braci, że się walczy o to, żeby nikt ci nie wlazł do domu i nie robił z niego piekła. Dopiero my, ze bezpiecznej odległości, nie mając o tym piekle pojęcia, stroimy ten niewyobrażalny koszmar w piękne opowieści o "Ojczyźnie".
Sierpień 24th, 2011 @ 14:53
zgoda, walczy się o ocalenie siebie i bliskich, ale trochę ważne jest też, co będzie po ewentualnym wygraniu/przegraniu tej walki (i tu wchodzą motywacja i idee). dlatego tak mnie uderzyły słowa Nowaka-Jeziorańskiego i dlatego czuję takie obrzydzenie do Terlikowskiego.
Sierpień 24th, 2011 @ 15:26
Wiesz, jeśli chodzi o Terlikowskiego, to ja się go wręcz boję. I nie tylko z powodu tego tekstu.
I pewnie, że motywacje i idee są ważne. Bardziej chodziło mi jednak o to, ze mnie w ogóle mierzi ta tendencja do przerabiania realnego, koszmarnego zła, które dotknęło milionów ludzi, na wzniosłe odezwy, przekłamane bajeczki, kulskie rekonstrukcje i zapalczywe mordobicia za pomocą prasy. A ja zawsze wtedy myślę o historii, którą kiedyś przeczytałam, jak rodzina ukrywała się przed Niemcami w piwnicy i ojciec udusił swojego malutkiego synka po to, by płaczem nie wydał i nie skazał na śmierć całej rodziny. Przy tym wszystkie te połajanki wydają mi się po prostu bluźnierstwem.
Sierpień 24th, 2011 @ 15:33
pełna zgoda. myślę, że uchwyciłaś przez tą opowieść bardzo ważną prawdę , choć może jest to truizm i rzecz oczywista: nikt nie ma najmniejszego prawa oceniać czyjegoś zachowania, jeśli sam nie znalazł się w podobnej sytuacji. nawet jeśli się znalazł, też zalecałbym bardzo dużą ostrożność. w końcu nie wszyscy są bohaterami.
obejrzałem niedawno film "Kret", bardzo fajnie jest pokazane to, co powyżej napisałem o ocenianiu.