społeczny Nobel i Orliki, czyli o tym, co dla kogo ważne
Tagi: Krytyka Polityczna, pomysły mądre i niemądre, równouprawnienie, wartościowi ludzie, wyborcza.pl
w nawiązaniu do filmu „Podziemne państwo kobiet”, o którym pisałem w tym wpisie, zapodaję linka do galerii zawierającej zdjęcia z akcji terenowych Separatystycznych Rewolucyjnych Oddziałów Macicznych (w skrócie SROM): tutaj.
Krytyka Polityczna informuje tutaj, że Sylwia Chutnik, którą szanuję, lubię i podziwiam, otrzymała tak zwanego społecznego Nobla, czyli nagrodę organizacji Ashoka. przyznawana jest ona ludziom, którzy przyczyniają się swoimi działaniami do rozwiązania problemów dotykających jakąś grupę ludzi, a robią to w sposób umożliwiający zaadaptowanie ich rozwiązań gdzie indziej. Sylwia prowadzi fundację MaMa zajmującą się przystosowaniem przestrzeni miejskiej do potrzeb rodziców z dziećmi i osób poruszających się na wózkach. oprócz samej nagrody, która jest ważna ze względów prestiżowych, Sylwia otrzymała trzyletnie stypendium, bardzo istotne dla dalszego rozwoju jej samej i jej inicjatyw. gratulacje!
profesor Magdalena Środa zwraca uwagę w swoim felietonie Budżet ma płeć na problem jednostronnego wydawania na wsiach i w małych miastach środków publicznych i dotacji unijnych z tak zwanych funduszy społecznych. są one przeznaczane prawie wyłącznie na inwestycje służące mężczyznom i chłopcom, czyli boiska i tym podobne obiekty, natomiast mało jest miejsc służących wszystkim, nie tylko mężczyznom, czyli na przykład domów kultury, świetlic i tym podobnych. nie trzeba być mieć doktoratu z socjologii, żeby dojść do wniosku, że takie miejsca świetnie służą budowaniu lokalnej społeczności, wzmacnianiu więzi międzyludzkich i i integrowaniu mieszkańców. wystarczy chwilę pomyśleć i mieć minimum dobrej woli, czego niestety permanentnie brakuje osobom odpowiedzialnym za wydawanie tychże środków.
Cezarego Michalskiego przypadki
Krytyka Polityczna poinformowała tutaj, że Cezary Michalski został jej stałym współpracownikiem. ta informacja wywołała na BLIP-ie lawinę negatywnych komentarzy. zresztą nie tylko tam, na samym portalu KP również odezwali się niezadowoleni z takiego obrotu sprawy.
osobiście do Michalskiego mam podejście ambiwalentne. z jednej strony nie zgadzam się z większością jego poglądów na różne tematy, a jego komentarz opublikowany tutaj uważam za duże świństwo i brak klasy. komentarz ten został napisany po żenującym artykule Sylwii Czubkowskiej i Roberta Zielińskiego, którzy tutaj praktycznie pozbawili prywatności blogerkę katarynę. z drugiej zaś strony uważam, że Michalski jest inteligentny, ale wykorzystuje swoją inteligencję w niewłaściwy sposób, w przeciwieństwie do Sławomira Sierakowskiego.
muszę wszelako przyznać, że jego teksty publikowane w portalu KP tutaj są inteligentne, sensowne i w miarę wyważone. może mój osąd wynika z przydzielonego mu kredytu zaufania, a może po prostu jego poglądy ewoluowały, a on sam nieco dojrzał. w każdym razie mam nadzieję, że Sławomir Sierakowski zapraszając go do współpracy nie strzelił sobie samobójczego gola. pozwolę sobie przypuszczać na podstawie paru wywiadów z nim i komentarzy publikowanych w portalu KP, że jest to działanie głęboko przemyślane ze strony Sierakowskiego, który w przeciwieństwie do polskich polityków widzi rzeczy w szerszym kontekście i perspektywie dłuższej niż horyzont najbliższych wyborów.
w związku z czym niektóre wypowiedzi niektórych komentujących czy blipujących uważam za nieco nieadekwatne do zaistniałej sytuacji. na przykład Wojciech Orliński tutaj wyciąga Michalskiemu wywiad z Michałem Cichym. owszem, wywiad był żenujący, ale czy to oznacza, że będzie się Michalskiego rozliczać z niego przez najbliższe lata? dajmy człowiekowi prawo do popełnienia błędów, na litość boską. ja też nie pałam do niego wielką sympatią, ale skoro Michalski aktualnie pisze z sensem, to na tym się skupię, a nie będę mu wyciągał starych brudów. co oczywiście nie znaczy, że o nich zapomniałem.
w tym blipnięciu Orliński posługuje się ironią, która chyba mnie nieco przerosła. odwołuje się on do felietonów Kingi Dunin (tutaj) i Tomasza Piątka (tutaj). nie uważam tych wypowiedzi za „propagandowe”. raczej za informację dla wszystkich niezadowolonych ze współpracy Krytyki Politycznej z Michalskim. ponadto odnoszę wrażenie, że niektórzy ludzie zachowują się tak, jakby środowisko Krytyki Politycznej zawiodło ich oczekiwania, które pokładali w nim całe życie, więc mają prawo się na nim trochę powyżywać. nie mam na myśli Orlińskiego, ale niektórych blipowiczów. trochę tak, jak w następującej hipotetycznej sytuacji: długoletni kibic Realu Madryt przestaje kibicować swojemu ukochanemu klubowi po sprowadzeniu doń Luisa Figo, grającego wcześniej w FC Barcelona.
parytety według Gościa Niedzielnego
Gość Niedzielny jako źródło inspiracji jest niewyczerpany, w numerze 02/2010 aż trzy artykuły skłaniają do skomentowania czy polemiki. w poprzednim wpisie zająłem się tematem języka i wyrażania się oraz aborcji, w tym wpisie będzie o parytetach.
Bogumił Łoziński w tym artykule stara się zdezawuować wysiłek włożony w organizację Kongresu Kobiet i zbieranie podpisów pod projektem ustawy o parytecie. czyni to w wyjątkowo kłamliwy sposób pisząc w pierwszym akapicie tak: „[..] Diagnoza (dotycząca sytuacji kobiet w Polsce – miguelm75) taka rzeczywiście została sformułowana, tyle że miała ona charakter wybitnie jednostronny – lewicowy i feministyczny, czego wyrazem były postulaty rozszerzenia prawa do aborcji czy refundowania środków antykoncepcyjnych.” rozumiem, że publicyści Gościa Niedzielnego mają alergię na poglądy lewicowe i feministyczne, ale używając tego typu sformułowań autor niebezpiecznie zbliża się do granic myślenia paranoicznego.
z drugiej strony możliwe, że B. Łoziński nie czytał postulatów zamieszczonych na przykład tutaj i dlatego bredzi od rzeczy. ale z drugiej strony: jeśli nie sprawdził źródeł, to jaki z niego dziennikarz? nie wierzę, że autor jest przeciwny wszystkim bez wyjątku postulatom, raczej przypuszczam, że uważa on za rzecz niedopuszczalną napisanie, że się zgadza z którymkolwiek. zapewne obawia się on, że podobne zachowanie oddaliłoby go od linii programowej GN, a zbliżyło do tych okropnych feministek. ba, nieomalże pchnęło w ich ramiona. taki pogląd jest zgodny z dychotomicznym myśleniem prezentowanym przez konserwatywne środowiska kościelne coś może być czarne albo białe, nic pośrodku.
nie wiem, na podstawie czego autor wysnuł przypuszczenie, że kobiety uważają sferę polityki za sferę w której kobiety są najbardziej dyskryminowane oraz opinię o braku entuzjazmu środowisk kobiecych dla propozycji parytetów. przypomina mi się w tym momencie odpowiedź na pytanie: „Cześć, co słychać?” brzmiąca: „Zależy, gdzie ucho przyłożyć.”
autor z jednej strony zdaje sobie sprawę, na czym polega parytet: „Zakłada, że liczba kobiet na listach wyborczych nie będzie mniejsza niż liczba mężczyzn. Parytet nie obejmie natomiast wyborów do Senatu i do rad gmin do 20 tys. mieszkańców, bo tam obowiązuje ordynacja większościowa.”, a z drugiej strony przypisuje uczestniczkom Kongresu Kobiet myślenie, którego nie ma: „Zupełnie inne podejście do tego problemu mają uczestniczki Kongresu Kobiet Polskich, które chcą przepisami sterować, ile kobiet ma działać w polityce.” oraz „Parytet zakłada, że kobiety w konkurencji z mężczyznami są słabsze, dlatego potrzebne jest im ustawowe wsparcie.” trochę #mindfuck, jakby to powiedziano na BLIP-ie.
następny „kwiatek” świadczący o nieznajomości tematu jest taki „Ciekawe, w jaki sposób nasze feministki okazały solidarność z kobietami, które przez wiele lat nie pracują zawodowo, bo wychowują dzieci, przez co otrzymają o wiele niższą emeryturę, bo mają mniejszy okres składkowy?” tak się składa, że feministki walczą między innymi o wynagradzanie prac domowych wykonywanych przez kobiety wychowujące dzieci i niepracujące zawodowo oraz o należyte wynagradzani kobiet. ale B. Łoziński albo nie chce tego wiedzieć, albo wie, ale celowo to pomija, bo nie pasuje mu do z góry założonej tezy.
tak czy owak wspomniany artykuł jest nierzetelny, stronniczy i po prostu nieuczciwy. autorowi sugeruję zaznajomienie się z tematem, zanim następnym razem napisze o czymś, o czym raczej wie niewiele. tudzież apeluję o większą uczciwość w prezentowaniu poruszanego tematu.
co warto przeczytać – Krytyka Polityczna
Tagi: Krytyka Polityczna, media, polityka prorodzinna, prawa człowieka
czytuję Krytykę Polityczną i zaglądam na jej stronę internetową. a są na tej stronie czasami bardzo ciekawe teksty. paroma z nich postanowiłem się podzielić z szanownymi Czytelnikami.
wygląda na to, że coś się zaczyna dziać, jeśli chodzi o politykę prorodzinną. dowodzą tego informacje zamieszczone tutaj. oczywiście jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale od czegoś trzeba zacząć. mam nadzieję, że za tym pójdą inne regulacje prawne, na przykład obowiązkowość urlopu ojcowskiego czy więcej środków przeznaczonych na żłobki i przedszkola.
jeśli chodzi o przedszkola, to Jan Smoleński w artykule Coroczny przedszkolny dramat stawia niewesołą diagnozę dotyczącą konsekwencji braku przedszkoli. sytuacja, w której do przedszkoli uczęszcza 28% polskich dzieci, prowadzi według autora do dyskryminacji kobiet na rynku pracy (co będzie skutkowało niższą emeryturą w przyszłości), przechodzenia dużej ilości kobiet na wcześniejszą emeryturę (co skutkuje tym, że aktualnie otrzymują one mniejsze świadczenia) oraz utrwalaniem podziałów klasowych (ci, których na to stać, oddają dzieci do przedszkoli prywatnych).
w kwestii społeczeństwa informacyjnego wypowiadają się Jarosław Lipszyc (Prawa podstawowe społeczeństwa informacyjnego) i Katarzyna Szymielewicz (Wolność w społeczeństwie informacyjnym). J. Lipszyc pokazuje nieadekwatność podstawowych dokumentów gwarantujących wolności obywatelskie (Powszechna deklaracja praw człowieka i obywatela, Karta praw podstawowych, Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności) do nowoczesnych technologii mających coraz większy wpływ na nasze życie. temat ten porusza również K. Szymielewicz, pisząc o kwestii gromadzenia danych, przechowywania ich i dostępu do nich. z tekstu jasno wynika, że rząd przy okazji prac nad ustawą antyhazardową chciał wprowadzić w życie przepisy zwiększające możliwości inwigilacji obywateli oraz przekazujące niebezpiecznie dużą władzę w ręce różnego rodzaju służb mundurowych. na razie nic z tego nie wyszło, ale z oczywistych względów (por. Rok 1984 Orwella) należy być czujnym i do tego nie dopuścić.
Bartłomiej Kozek w tekście Kolejna ofiara „historycznych kompromisów” pisze o odwołaniu Magdaleny Jethon ze stanowiska dyrektorki programu III Polskiego Radia i powołaniu na to miejsce Jacka Sobali. niegdysiejsi słuchacze Radia BIS wiedzą, jak się J. Sobala niechlubnie zasłużył. dość powiedzieć, że za jego rządów z Radia BIS odeszli najwartościowsi prowadzący audycje (Novika, Aleksandra Kaczkowska, Max Cegielski, Pan Duże Pe i inni), a sama stacja straciła wielu słuchaczy, na których pracowała bardzo długo. dla porządku należy przypomnieć, że cała ta sytuacja miała miejsce dzięki porozumieniu SLD i PiS. zaprawdę, trzeba być skończonym idiotą, aby w taki sposób się zapisywać w polskiej polityce. na szczęście zasada (dotychczas się sprawdzająca polskiej polityce) mówi, że ten kto ma media, przegrywa wybory.
kataryna vs. „Dziennik”
Krytyka Polityczna informuje tutaj, Piotr Waglowski tutaj, a Gazeta Wyborcza tutaj o rozpoczynającym się dzisiaj procesie w sprawie o naruszenie dóbr osobistych blogerki Kataryny, jaki wytoczyła ona wydawcy „Dziennika” (obecnie: „Dziennik Gazeta Prawna”) i Robertowi Krasowskiemu (byłemu redaktorowi naczelnemu tegoż).
z materiałów prasowych: „Sprawa ma fundamentalne znaczenie dla stworzenia realnych gwarancji ochrony prawa do prywatności w warunkach społeczeństwa informacyjnego. Kwestie prawne, jakie pojawiają się w twierdzeniach skarżącej, dotykają zarówno samej koncepcji prywatności, jak i problemu wyznaczenia granic jej ochrony prawnej w przypadku starcia z innymi wartościami.”
przede wszystkim ze względu na mój stosunek do „Dziennika” całym sercem kibicuję katarynie i życzę jej wygrania tego procesu. ponadto decyzja sądu w tej sprawie jest niesłychanie istotna dla fundamentalnej kwestii, jaką jest konstytucyjna ochrona życia prywatnego i dobrego imienia (artykuł 47) oraz konstytucyjna ochrona wyrażania swoich poglądów (artykuł 54).
o haniebnym postępowaniu „Dziennika” w sprawie kataryny pisałem tutaj. jeśli ktoś jest zainteresowany moimi poglądami, zachęcam do przeczytania.
P. S.
niniejszy wpis nosi numer 100 :-)
z tej okazji życzę sobie (między innymi):
- wielu inspiracji do tworzenia nowych wpisów,
- dużej ilości czytelników zaglądających nie tylko przypadkiem,
- umiejętności ciągłego dziwienia się światu.
pozdrawiam wszystkich czytelników: tych stałych, tych okazjonalnych i tych przypadkowych.
strzał w stopę Grzegorza Napieralskiego
Gazeta Wyborcza informuje w tym artykule o żenującym ultimatum Grzegorza Napieralskiego, który żąda od szefa Platformy Obywatelskiej stanowisk w Radzie Polityki Pieniężnej czy innych instytucjach w zamian za poparcie niezbędne przy odrzuceniu prezydenckiego weta. jeśli kiedyś myślałem o możliwości głosowania na SLD w wyborach parlamentarnych czy samorządowych, to po tej propozycji zdecydowanie tą myśl odrzucam.
zachowanie SLD jest skrajnie nieodpowiedzialne. interesowność w polityce nie jest niczym nowym, ale trzeba wiedzieć kiedy i jakie są granice. mam wrażenie, że SLD kompletnie nie wyciągnęło wniosków z porażki wyborczej w 2005 roku, która oprócz afery Rywina była spowodowana zawłaszczaniem państwa na niespotykaną skalę tudzież interesownością, jeśli chodzi o bieżące działania polityczne.
Napieralski i inni politycy SLD nie rozumieją, że Polsce potrzeba nowoczesnej lewicy, a nie partii towarzyszy i baronów, którzy dbają tylko o swoje interesy. dopóki tego nie zrozumieją, czekają ich słabe wyniki wyborcze. oczywiście SLD ma stały elektorat, ale w polityce nie można być niczego pewnym i trzeba robić wszystko, żeby przekonywać ciągle nowych ludzi do poparcia konkretnych idei i pomysłów, a przy urnie oddania głosu na tą, a nie inną partię. taka postawa zdecydowanie nie przysparza SLD popularności.
w związku z powyższym aktualnie jedyną partią, na którą z czystym sumieniem mogę oddać głos, jest Partia Demokratyczna – demokraci.pl, na którą zresztą głosuję odkąd uzyskałem czynne prawo wyborcze. moim zdaniem jedynie Ci politycy (wcześniej związani z Unią Demokratyczną, potem z Unią Wolności oraz politycy wywodzący się z innych partii, ale popierający program PD) gwarantują zaangażowanie w politykę zmierzające do poprawy sytuacji w Polsce oraz sensowny poziom debaty publicznej.
dzień wolny czyli kiełbasa wyborcza
Tagi: gazeta.pl, partie polityczne, pomysły mądre i niemądre, wybory
GW informuje w tym artykule, że posłowie PO złożyli w Sejmie projekt ustanowienia Święta Objawienia Pańskiego (potocznie zwanego Świętem Trzech Króli) dniem wolnym od pracy. wiadomość ta elegancko się wpisuje w kampanię wyborczą przed wyborami prezydenckimi. co prawda Donald Tusk jeszcze nie ogłosił chęci kandydowania, ale nie sądzę, żeby jego partia robiła taki gest w stronę obywateli bezinteresownie. według mnie stanowi ona kolejny element public relations, który PO uprawia z powodzeniem od ponad dwóch lat, zamiast rozwiązać w sensowny sposób aktualne problemy społeczne.
najbardziej żenujące w tej historii jest to, że roku 2008 PO miała inne zdanie na temat wolnego dnia w Święto Objawienia Pańskiego. ale cóż, wybory się zbliżają, więc trzeba tak zwanemu ludowi rzucić nieco tak zwanej kiełbasy wyborczej i liczyć na to, że przy urnie się ów lud odwdzięczy.
bardzo mądrze się wypowiadają Szymon Hołownia i Jarosław Makowski tutaj. nic dodać, nic ująć. zaiste, kiedy politycy decydują w sprawach związanych z wiarą i światopoglądem, myślę sobie (zapewne nie tylko ja): po co? dlaczego? jakie są motywy takiego postępowania? i niestety przeważnie odpowiedź brzmi: w imię doraźnych korzyści, zdobycia głosów czy poparcia w sondażach tudzież zapewnienia sobie poparcia hierarchii Kościoła katolickiego. smutne, ale prawdziwe.
z kronikarskiego obowiązku przypominam, że tym wpisie poruszałem temat dnia wolnego w Święto Objawienia Pańskiego. zdania nie zmieniłem.
EDIT:
do poruszonego przeze mnie tematu odniósł się również alex2001 na swoim blogu w tym wpisie.