o kapłaństwie kobiet czyli Bolanda wita
Opublikowano: 9 marca 2010 | 10 komentarzy
spółka autorska Jarosław Makowski & Kazimierz Bem opublikowała w Rzeczypospolitej ciekawy artykuł pod tytułem Matki, żony, pastorki, w którym opisywany jest problem kapłaństwa kobiet i stosunku do tego postulatu w Polsce. ów stosunek najlepiej wyraził prymas Józef Glemp mówiąc, że “powołaniem kobiety nie jest kapłaństwo, ale jedynie bycie matką kapłana”. doskonale to współgra z wizją polskich prawicowych polityków i publicystów (przeważnie mężczyzn), wedle których powołaniem kobiety jest rodzenie dzieci, czyli obywateli państwa polskiego. jak niesłychanie zubażająca jest to interpretacja, nie trzeba nikogo przekonywać. choć z drugiej strony niektóre kobiety również wyznają taką wizję siebie, na przykład te związane z seminarium naukowym kobieta21 i publikujące tutaj.
autorzy artykułu słusznie konstatują, że problem ordynacji kobiet nie jest tylko problemem Kościoła katolickiego, ale również Kościołów protestanckich w Polsce. przy czym jeśli chodzi o katolików, to papież Jan Paweł II wyraził zdecydowany sprzeciw tej idei, a papież Benedykt XVI go tylko podtrzymał. w związku z czym w ogóle rozpoczęcia jakiejkolwiek dyskusji na temat ordynacji kobiet w Kościele katolickim można się spodziewać najwcześniej za pontyfikatu następnego papieża, jeśli nie później. natomiast w przypadku protestantów istnieją tylko (?) “bariery socjologiczne”, które uniemożliwiają ordynację kobiet. problem w tym, że owe bariery można pokonać tylko robiąc coś, co wcześniej wydawało się nie do pomyślenia.
przypomnę, że kiedyś nikt nie wyobrażał sobie kobiety chodzącej w spodniach, pracującej zawodowo czy będącej szefem międzynarodowej korporacji itd., a jednak we wszystkich wymienionych przeze mnie przypadkach i wielu innych znalazła się pierwsza odważna, która udowodniła, że jednak można i da się. warto iść tym tropem, bo tylko w analogiczny sposób ludzie przyzwyczają się do kobiety sprawującej Nabożeństwo Wieczerzy Pańskiej w Kościele protestanckim. oczywiście by nie skończyło się to kolejnym poddaństwem kobiet, konieczne jest także ordynowanie kobiet na biskupów.
wydaje się właściwie nie do pomyślenia, by o sprawach związanych z rolą i miejscem kobiety w Kościele, a dotyczących wbrew pozorom zarówno mężczyzn, jak i kobiet, decydowali tylko mężczyźni. niestety aktualnie sytuacja tak właśnie wygląda w Polsce. zdanie nielicznych kobiet będących członkiniami różnych gremiów kościelnych albo nie jest brane pod uwagę, albo jest przegłosowywane. a przecież kobiety mogłyby Kościół tyle nauczyć, jeśliby im pozwolono na to. ale mężczyźni uważają zdanie kobiet za niewarte uwagi, jak widać.
podobnie sytuacja kobiety wygląda w polskim społeczeństwie, o czym pisałem nieraz na moim blogu. wystarczy kliknąć po prawej stronie tag “feminizm” albo po prostu kliknąć tutaj. o przykładach dyskryminacji kobiet informuje ponadto feminoteka.pl. również autorzy wspomnianego artykułu podają przykłady tego, jak widziana jest kobieta w polskim społeczeństwie. niestety także ze strony władzy ustawodawczej i sądowniczej, która powinna być wzorem traktowania kobiety jako podmiotu, a nie przedmiotu. a jak jest, każdy widzi – jest bardzo źle.
bardzo mądrze i słusznie Bem i Makowski zauważają, że: “Jeśli jakieś rozwiązania wydają się słuszne i sprawiedliwe, należy je realizować niezależnie od ideologicznego zabarwienia.” szkoda, że podobnego zdania jest tak niewielu polityków, którzy koniecznie muszą przeforsować swoje pomysły nie patrząc na dokonania poprzedników, którzy byli odmiennej orientacji politycznej. oczywiście mówię o Polsce, w cywilizowanych krajach kooperacja polityczna na rzecz wspólnego dobra jest możliwa. wszelako nadzieję, na to, że Polska kiedyś dołączy do ich grona zaczynam powoli tracić, bo na razie jesteśmy Bolandą. pytanie brzmi: jak długo jeszcze?
równi i równiejsi, czyli katolicy parkują
Opublikowano: 20 lutego 2010 | 2 komentarzy
Tomasz Piątek w felietonie Msza-plujka opisuje rzecz, która w cywilizowanym kraju absolutnie nie powinna mieć miejsca. chodzi o zamieszczoną w Polityce informację na temat słów warszawskiej Straży Miejskiej, a mówiących o tym, że “podczas nabożeństw w kościołach na Starym Mieście, gdzie obowiązuje zakaz ruchu kołowego i parkowania, nie będzie karać mandatami kierowców przybyłych do świątyń. Po mszach jednak zaczną ścigać właścicieli pozostawionych aut. Przymknięcie oka na łamanie obowiązujących przepisów ma zachęcić warszawiaków do uczestniczenia w mszy świętej”.
podobnie jak T. Piątek uważam, że skandaliczne jest, by Straż Miejska (czyli w pewnym sensie “zbrojne ramię” władzy samorządowej) w ten sposób zachęcało pośrednio do uczestniczenia w nabożeństwach kościelnych, a konkretnie: do uczestnictwa w katolickiej Mszy świętej. w ten sposób władza faworyzuje jedno wyznanie: Kościół katolicki. jest to sprzeczne z artykułami 25 i 32 Konstytucji RP, na które autor słusznie się powołuje.
gdyby pobłażliwość funkcjonariuszy Straży Miejskiej dotyczyłaby również uczestnictwa w nabożeństwach innych wyznań, w dalszym ciągu takie działanie jest sprzeczne z zasadą neutralności światopoglądowej państwa, która niestety jest tylko zapisem prawnym, a w rzeczywistości nie jest respektowana w ogóle, jak widać. chciałbym wiedzieć również, jak się to wszystko ma do zdrowego rozsądku oraz poszanowania obowiązującego prawa, które zakazuje parkowania w określonych miejscach bez posiadania stosownego zezwolenia.
stosując taką formę zachęty do uczestnictwa w praktykach religijnych, Kościół katolicki nie tylko pośrednio zachęca do łamania prawa, ale również uczy hipokryzji i kombinatorstwa. podobnie zresztą, jak z przywołanym przeze mnie w tym wpisie uczestnictwem w katechezie szkolnej i możliwości wypisania się w każdej chwili z tejże.
pozwolę sobie jeszcze zacytować autora felietonu: “Cała ta praktyka znaczy: katolikom wolno bezkarnie łamać niektóre przepisy. Ich rytuały są ważniejsze niż równość wobec prawa, niż społeczne umowy. Ty też możesz złamać przepis, jeśli jesteś katolikiem. Albo jeśli katolika udajesz.” powyższe zdanie oddaje niestety bardzo wiernie postawę wielu polityków, którzy nie widzą niczego nagannego w instrumentalnym wykorzystywaniu religii w służbie polityki . nie zdając sobie kompletnie sprawy z tego, że taka postawa powoduje zarówno psucie polityki, jak i tworzenie zdecydowanie negatywnej otoczki dla religii.
luksusowe dzieci i ślepi wyborcy
Opublikowano: 16 lutego 2010 | brak komentarzy
Tagi: feminizm, polityka prorodzinna, prawa człowieka, z sieci wzięte
Adam Leszczyński w komentarzu Dzieci – dobro luksusowe cytuje wywiad z profesor Krystyną Iglicką, niestety jest on dostępny wyłącznie w wersji papierowej dziennika Polska – The Times. profesor Iglicka zwraca uwagę na zmiany zachodzące w świadomości Polek i Polaków dotyczące kwestii posiadania dzieci. zwiększony współczynnik scholaryzacji i związana z nim większa ilość pracujących, a więc lepiej sytuowanych kobiet czy zmiany obyczajowe – to wszystko zdaniem pani profesor wpływa na to, że Polki i Polacy coraz później decydują się na posiadanie dziecka. dodatkowo wśród wykształconych młodych ludzi jest to coraz częściej decyzja świadoma, poprzedzona refleksją dotyczącą tego, jak posiadanie dziecka wpłynie na karierę zawodową obojga rodziców.
nie czytałem całego wywiadu, ale choćby z cytowanych fragmentów widać, że powinien on zostać przyswojony przez polityków wszelkiej maści, zanim zabiorą się za tworzenie aktów prawnych związanych z tak zwaną politykę prorodzinną. w Polsce ogranicza się ona do becikowego i regulacji porozrzucanych po różnych ustawach, ale nie widać w tym żadnej myśli przewodniej czy podejścia systemowego. a jest ono potrzebne choćby ze względu na to, że za kilkanaście/kilkadziesiąt lat ZUS nie będzie miał z czego wypłacać przyszłych emerytur, bo nie będzie wystarczającej liczby osób w wieku produkcyjnym przekazujących składki.
tutaj jest świetny komentarz Marcina Kąckiego i Ewy Milewicz dotyczący wyroku pozbawienia wolności dla Andrzeja Leppera i Stanisława Łyżwińskiego w związku z wykorzystywaniem seksualnym Anety Krawczyk. cała ta sprawa budziła i budzi mój głęboki niesmak dotyczący przede wszystkim samego faktu, a po wtóre dlatego, że sprawcami tego odrażającego czynu byli prominentni politycy, z którymi Jarosław Kaczyński tworzył koalicję rządzącą. mówię o tym samym Jarosławie Kaczyńskim, który w dobrych stosunkach z ojcem Tadeuszem Rydzykiem, a przy każdej okazji, która może jemu samemu i jego partii przynieść wzrost popularności, powołuje się na wartości chrześcijańskie.
najgorsze zaś wydaje mi się to, że mimo tych i podobnych spraw Kaczyński i jego partia cieszą się poparciem sporej części społeczeństwa. zastanawiam się, jakim trzeba być fanatykiem, żeby chcieć głosować na kogoś takiego, jak on. albo: jak bardzo trzeba być ślepym, żeby nie widzieć tej całej zgnilizny moralnej, która kryje się pod przykrywką pięknych słów o papieżu i ojczyźnie. czy wreszcie: jak bardzo można siebie nie szanować, by popierać osobę, która tworzyła rząd z kimś, kto pozbawia godności kogoś innego. nie pojmuję powyższych postaw i chyba są one poza moim zasięgiem intelektualnym.
o parytetach, kohabitacji i pozornych oszczędnościach
Opublikowano: 13 lutego 2010 | brak komentarzy
Tagi: feminizm, partie polityczne, politycy i ich pomysły, przegląd prasy, równouprawnienie
w tym artykule Henryka Bochniarz wyjaśnia, dlaczego popiera parytety. warto się z nim zapoznać, żeby nie bredzić tak, jak Liliana Sonik we wczorajszym programie Bogdana Rymanowskiego. w wymienionym programie występowała również Kazimiera Szczuka, którą górowała nad L. Sonik opanowaniem, inteligencją i merytorycznymi argumentami. Rymanowski albo udawał głupiego, albo taki ma styl prowadzenia swoich programów, w każdym razie zadawał średnio mądre pytania, które nakręcały tak zwaną debatę, ale nie wnosiły nic konstruktywnego. otrzymał on moim zdaniem zdecydowanie niesłusznie nagrodę Dziennikarza Roku 2008. zresztą nie tylko moim zdaniem, tutaj jest celny komentarz Piotra Pacewicza.
Platforma Obywatelska ustami swojego przewodniczącego ogłosiła propozycje zmian w konstytucji, można się z nimi zapoznać tutaj. może ktoś niewyrobiony politycznie da się nabrać populistyczne propozycje PO, czyli oszczędności, które teoretycznie wynikną ze zmniejszenia liczby posłów i senatorów albo ograniczenie władzy prezydenta, które byłoby możliwe do uchylenia zwykłą większością głosów. moim zdaniem prawdziwym powodem zmian proponowanych przez PO jest chęć zawłaszczenia dla siebie całej władzy. wszystko to nie jest oczywiście czynione tak ordynarnie, jak za rządów PiS, za to konsekwencje tego procesu będą trwalsze.
a przecież by kohabitacja prezydenta z rządem była mniej problemowa, wystarczy dobra wola z jednej i drugiej strony. pozostałe kwestie poruszone przez PO da się załatwić odpowiednimi zmianami w regulaminie Sejmu czy poprawkami do ustaw. ale nie, zbliżają się wybory, więc trzeba pokazać ludowi, że politycy się o niego troszczą. a że pomysły polityków są kretyńskie? trudno, ważne jest to, że się w mediach mówi o partii. nieważne jak mówią, byleby mówili, jak mówi znane powiedzenie branży reklamowej. w przypadku PO jest to podwójnie słuszne, bo partia ta skupia się przede wszystkim na public relations, zamiast zająć się prawdziwymi problemami.
społeczny Nobel i Orliki, czyli o tym, co dla kogo ważne
Opublikowano: 11 lutego 2010 | brak komentarzy
Tagi: politycy i ich pomysły, równouprawnienie, wartościowi ludzie, z sieci wzięte
w nawiązaniu do filmu “Podziemne państwo kobiet”, o którym pisałem w tym wpisie, zapodaję linka do galerii zawierającej zdjęcia z akcji terenowych Separatystycznych Rewolucyjnych Oddziałów Macicznych (w skrócie SROM): tutaj.
Krytyka Polityczna informuje tutaj, że Sylwia Chutnik, którą szanuję, lubię i podziwiam, otrzymała tak zwanego społecznego Nobla, czyli nagrodę organizacji Ashoka. przyznawana jest ona ludziom, którzy przyczyniają się swoimi działaniami do rozwiązania problemów dotykających jakąś grupę ludzi, a robią to w sposób umożliwiający zaadaptowanie ich rozwiązań gdzie indziej. Sylwia prowadzi fundację MaMa zajmującą się przystosowaniem przestrzeni miejskiej do potrzeb rodziców z dziećmi i osób poruszających się na wózkach. oprócz samej nagrody, która jest ważna ze względów prestiżowych, Sylwia otrzymała trzyletnie stypendium, bardzo istotne dla dalszego rozwoju jej samej i jej inicjatyw. gratulacje!
profesor Magdalena Środa zwraca uwagę w swoim felietonie Budżet ma płeć na problem jednostronnego wydawania na wsiach i w małych miastach środków publicznych i dotacji unijnych z tak zwanych funduszy społecznych. są one przeznaczane prawie wyłącznie na inwestycje służące mężczyznom i chłopcom, czyli boiska i tym podobne obiekty, natomiast mało jest miejsc służących wszystkim, nie tylko mężczyznom, czyli na przykład domów kultury, świetlic i tym podobnych. nie trzeba być mieć doktoratu z socjologii, żeby dojść do wniosku, że takie miejsca świetnie służą budowaniu lokalnej społeczności, wzmacnianiu więzi międzyludzkich i i integrowaniu mieszkańców. wystarczy chwilę pomyśleć i mieć minimum dobrej woli, czego niestety permanentnie brakuje osobom odpowiedzialnym za wydawanie tychże środków.
o ortodoksji, aborcji i neoliberalizmie
Opublikowano: 9 lutego 2010 | 10 komentarzy
Tagi: aborcja, feminizm, nauczanie Kościoła, prawa człowieka, z sieci wzięte
na portalu ekumenizm.pl w tym artykule Tomasz Terlikowski wypowiada się na temat arcybiskupa Rino Fischelli, przewodniczącego Papieskiej Akademii Życia. wypowiedź arcybiskupa przywołałem w tym wpisie. wydała mi się ona jedynym głosem rozsądku i umiaru pośród samych głosów osądzających i zwracających uwagę nie na ducha, ale na literę prawa. okazuje się, że według Terlikowskiego taka właśnie postawa jest problemem, bo sprzeciwia się jego widzeniu ortodoksji nauczania. na całe szczęście głosem Kościoła, a przynajmniej głosem nauczającym, nie jest Terlikowski, ale Fischella. w związku z tym Terlikowski może sobie wykoślawiać obraz Kościoła do woli, co zresztą czyni co i rusz, ale w dalszym ciągu jest to na szczęście tylko jego (i jemu podobnych) prywatna opinia.
wywiad z Kazimierą Szczuką zamieszczony tutaj został opublikowany prawie dwa miesiące temu, ale problemy w nim poruszane niestety cały czas są aktualne. Szczuka wypowiada się między innymi na temat podziemia aborcyjnego w Polsce w kontekście filmu “Podziemne państwo kobiet”, o którym pisałem tutaj. sam wywiad jest dobrze zrobiony, a Szczuka mówi również o innych problemach, które dotykają kobiet w Polsce, zresztą nie tylko kobiet, innych mniejszości również. zachęcam do przeczytania całego wywiadu, bo warto.
z kolei Tomasz Piątek w swoim felietonie Neo-zakaz odnosi się zapewne do pomysłu minister Elżbiety Radziszewskiej opisanego tutaj, a dotyczącego zakazu sprzedaży symboli faszystowskich i komunistycznych. jednakże autor postuluje zakazanie szerzenia neoliberalizmu. oczywiście nie chodzi o symbole, których ta ideologia nie posiada, ale o samą ideę, która według autora jest przyczyną sporej dużej ilości nieszczęść dotykających świat po drugiej wojnie światowej. nie posiadam aż takiej wiedzy politycznej, by tą tezę potwierdzić lub obalić, jednak podskórnie czuję, że Piątek akurat w tym artykule ma rację. ponadto czyni on niezwykle istotne rozróżnienie pomiędzy liberałem a neoliberałem, które warto zapamiętać, by w dyskusji nie wyjść na laika.
Cezarego Michalskiego przypadki
Opublikowano: 31 stycznia 2010 | brak komentarzy
Krytyka Polityczna poinformowała tutaj, że Cezary Michalski został jej stałym współpracownikiem. ta informacja wywołała na BLIP-ie lawinę negatywnych komentarzy. zresztą nie tylko tam, na samym portalu KP również odezwali się niezadowoleni z takiego obrotu sprawy.
osobiście do Michalskiego mam podejście ambiwalentne. z jednej strony nie zgadzam się z większością jego poglądów na różne tematy, a jego komentarz opublikowany tutaj uważam za duże świństwo i brak klasy. komentarz ten został napisany po żenującym artykule Sylwii Czubkowskiej i Roberta Zielińskiego, którzy tutaj praktycznie pozbawili prywatności blogerkę katarynę. z drugiej zaś strony uważam, że Michalski jest inteligentny, ale wykorzystuje swoją inteligencję w niewłaściwy sposób, w przeciwieństwie do Sławomira Sierakowskiego.
muszę wszelako przyznać, że jego teksty publikowane w portalu KP tutaj są inteligentne, sensowne i w miarę wyważone. może mój osąd wynika z przydzielonego mu kredytu zaufania, a może po prostu jego poglądy ewoluowały, a on sam nieco dojrzał. w każdym razie mam nadzieję, że Sławomir Sierakowski zapraszając go do współpracy nie strzelił sobie samobójczego gola. pozwolę sobie przypuszczać na podstawie paru wywiadów z nim i komentarzy publikowanych w portalu KP, że jest to działanie głęboko przemyślane ze strony Sierakowskiego, który w przeciwieństwie do polskich polityków widzi rzeczy w szerszym kontekście i perspektywie dłuższej niż horyzont najbliższych wyborów.
w związku z czym niektóre wypowiedzi niektórych komentujących czy blipujących uważam za nieco nieadekwatne do zaistniałej sytuacji. na przykład Wojciech Orliński tutaj wyciąga Michalskiemu wywiad z Michałem Cichym. owszem, wywiad był żenujący, ale czy to oznacza, że będzie się Michalskiego rozliczać z niego przez najbliższe lata? dajmy człowiekowi prawo do popełnienia błędów, na litość boską. ja też nie pałam do niego wielką sympatią, ale skoro Michalski aktualnie pisze z sensem, to na tym się skupię, a nie będę mu wyciągał starych brudów. co oczywiście nie znaczy, że o nich zapomniałem.
w tym blipnięciu Orliński posługuje się ironią, która chyba mnie nieco przerosła. odwołuje się on do felietonów Kingi Dunin (tutaj) i Tomasza Piątka (tutaj). nie uważam tych wypowiedzi za “propagandowe”. raczej za informację dla wszystkich niezadowolonych ze współpracy Krytyki Politycznej z Michalskim. ponadto odnoszę wrażenie, że niektórzy ludzie zachowują się tak, jakby środowisko Krytyki Politycznej zawiodło ich oczekiwania, które pokładali w nim całe życie, więc mają prawo się na nim trochę powyżywać. nie mam na myśli Orlińskiego, ale niektórych blipowiczów. trochę tak, jak w następującej hipotetycznej sytuacji: długoletni kibic Realu Madryt przestaje kibicować swojemu ukochanemu klubowi po sprowadzeniu doń Luisa Figo, grającego wcześniej w FC Barcelona.
