różne różności

Pospieszalski o antykoncepcji

tutaj pisałem o chamskiej wypowiedzi J. Pospieszalskiego na temat kobiet stosujących antykoncepcję. niestety Pospieszalski prowadzi on również program telewizyjny w TVP2 pod tytułem „Warto rozmawiać”, gdzie może kolportować w świat swoje dziwne poglądy za państwowe pieniądze.

próbowałem oglądać ten program, ale poziom intelektualny prowadzącego oraz sam sposób prowadzenia programu obrażają moją inteligencję (a tak, uważam się za inteligenta, pardon: wykształciucha), więc uznałem, że szkoda czasu. niektórzy mają więcej samozaparcia i potrafią wytrwać do końca. na przykład Katarzyna Wiśniewska z GW opisuje  tutaj wydanie z dnia 21.10.2009. zaznaczam, że widziałem dawno temu jeden odcinek wyłącznie dlatego, że chciał obejrzeć go kolega będący akurat u mnie z wizytą. jednakże opis tego konkretnego odcinka autorstwa K. Wiśniewskiej utwierdza mnie w przekonaniu, że dobrze robię nie oglądając, bo nie zmieniło się kompletnie nic w sposobie prowadzenia, a wypowiedzi J. Pospieszalskiego w dalszym ciągu urągają zdrowemu rozsądkowi.

krótko mówiąc: „Warto rozmawiać”, ale nie warto oglądać.

edukacja seksualna w Polsce: nie jest lepiej. przykład: Łódź

nieoceniona feminoteka.pl informuje tutaj o kuriozalnej inicjatywie „edukacyjnej” dotyczącej projektu „Wychowanie do abstynencji”, który od września będzie prawdopodobnie nauczany jako przedmiot w łódzkich szkołach.

celowo napisałem „kuriozalnej”, bo o ile zgadzam się z tym, że podejmowanie współżycia seksualnego przez młodzież nie powinno z różnych względów następować zbyt wcześnie, to równocześnie uważam, że należy respektować to, że młodzież jednak współżycie podejmuje i należy jej przekazać pełną i rzetelną wiedzę na temat „co to jest seks i czym to się je”.

tego typu inicjatywy, jak wyżej wspomniana, choć zapewne oparte na dobrych chęciach, charakteryzują się jednakowoż nieznajomością młodzieży i pobudek, którymi się kierują młodzi ludzie. jedną z nich jest przekora. oczywiście nie twierdzę, że cała młodzież bez wyjątku za punkt honoru stawia sobie sprzeciwianie się rodzicom i wychowawcom. co nie umniejsza potrzeby przekazywania kompleksowej i rzetelnej wiedzy dotyczącej tematów, z którymi młody człowiek może się zetknąć, przede wszystkim zaś zagrożeń i konsekwencji związanych z takim czy innym postępowaniem.

uprzedzając możliwe sprzeciwy co do mojego wywodu, bazujące na wypowiedziach różnych osób: nie wydaje mi się, żeby przekazywanie informacji było zachęcaniem do czegokolwiek. oczywiście wszystko zależy od tego, kto i w jaki sposób tą wiedzę przekazuje. ale skłaniałbym się tutaj ku zasadzie: lepiej zapobiegać niż leczyć.

można się zastanawiać, czy przyswojenie tak podstawowej wiedzy, jaką powyżej przywołałem, wymaga jakichś szczególnych kwalifikacji umysłowych. moim zdaniem: nie wymaga. więc tym bardziej dziwi postawa różnej maści specjalistów od wychowania młodzieży.

myślę, że najlepiej wypowiedziała się w tym dyskusji na forum na ten temat Aldi: „Takie zajęcia mają EDUKOWAĆ, pokazują przede wszystkim, że seks jest czymś normalnym, naturalnym, a jego efekty mogą być przeróżne…
Lepiej pokazać wszystkie ZA i PRZECIW, uwrażliwiać młodych ludzi, zaufać im i zdać się na ich decyzje (które i tak podejmą!), niż przekonywać tylko do abstynencji. Jeśli pokazuje się jedyną słuszną drogę zbuntują się przeciw temu.” nic dodać, nic ująć.

edukacja seksualna w Polsce. będzie lepiej?

tutaj jest ciekawy tekst na temat edukacji seksualnej. budujące, że ktoś się wziął i zajął tym tematem. a podpisanie się z nazwiska jest dodatkowo budujące, bo po pierwsze samych zainteresowanych mobilizuje do działania, a po drugie daje pewnego rodzaju moralne prawo do rozliczania podpisanych z efektów ich pracy. chyba nikogo nie trzeba przekonywać o tym, że wiedza polskiej młodzieży na tematy związane z edukacją seksualną jest zatrważająco niska.

istotne jest nie tylko przekazywanie informacji o dojrzewaniu i tym, co to jest seks i czym to się je, ale równie ważne, a może nawet ważniejsze jest przekazywanie wiedzy związanej ze sferą seksualną człowieka. zaliczyłbym do niej informację dotyczącą następujących tematów (wyliczenie za wymienionym w artykule dokumentem):

  • zapobieganie ciąży (prezentacja z uwzględnieniem kwestii światopoglądowych),
  • profilaktyka chorób przenoszonych drogą płciową w tym HIV/AIDS,
  • promowanie postaw asertywnych,
  • prewencja przemocy seksualnej,
  • promowanie relacji partnerskich.

w wymienionym dokumencie wyszczególniono na czym ma się opierać właściwie prowadzona edukacja seksualna. przede wszystkim ma być ona powszechna i obowiązkowa, dostosowana do wieku i oparta na międzynarodowych standardach praw człowieka wypracowanych przez ONZ, WHO i Konwencję o Prawach Dziecka. to moim zdaniem dobrze wróży, bo w razie ewentualnych różnic w poglądach na edukację seksualną istnieje pewna podstawa, do której można się odwołać.

w samym dokumencie są również sformułowania budzące nadzieję na to, że ta właśnie kwestia przestanie być narzędziem walki politycznej czy światopoglądowej, a zacznie w końcu służyć tym, do których jest adresowana, czyli młodzieży. w innym miejscu znajduje się też podkreślenie ważności zagwarantowania pluralizmu ujęć z jednej strony, a z drugiej poszanowania różnic światopoglądowych i przekazywania wiedzy rzetelne i zgodnej z aktualnym stanem nauczania.

powiązana z wyżej wymienionymi kwestiami jest też chęć propagowania interdyscyplinarnego podejścia do edukacji seksualnej, uwzględniającego różne jej aspekty (kulturowe, etyczne i psychologiczne), a przeciwdziałania traktowaniu jej wyłącznie jako jednego z działów edukacji biologicznej i oświaty zdrowotnej zajmującej się seksualnością i płodnością człowieka. życzę wszystkim sygnatariuszom wytrwałości i siły we wprowadzaniu tego, co podpisali w życie.

wszystkim posiadaczom dzieci, którzy uważają, że edukacja seksualna powinna odbywać się w zaciszu domowym, proponuję przypomnienie sobie jak często rodzice rozmawiali z nimi na „te” tematy, tudzież skąd czerpali wiedzę, gdzie mogli się podzielić swoimi wątpliwościami, problemami, pytaniami czy zasięgnąć pomocy. jeśli rzeczywiście była to rodzina, to im gratuluję i przekazuję tą drogą duży szacun i rispekt dla tychże rodzin. trzeba jednakże pamiętać, że jest to wyjątek, a nie reguła. dlatego też jeśli można umożliwić młodzieży uzyskanie rzetelnych i prawdziwych informacji na temat spraw związanych z seksualnością i uzyskanie odpowiedzi na nurtujące ich pytania, to ja taką inicjatywę jak najbardziej popieram.

jeśli ktoś uważa, że edukacja seksualna powinna przede wszystkim wychowywać do czystości („model A”, przywołany tutaj), zalecam przypomnienie sobie czasów dojrzewania, pierwszych miłości, zainteresowania seksem czy wreszcie rozpoczęcia współżycia. obawiam się, że większości przypadków będzie to ilustracja przysłowia „zapomniał wół, jak cięlęciem był”. rozumiem, że w pewnym stopniu proponowanie takiego modelu wynika z troski (strachu) o dziecko i chęci ustrzeżenia go przed pewnymi błędami. jednak nie wszystko można przewidzieć, a więcej zdziała szczera rozmowa i dobra atmosfera w domu oraz akceptacja swojego dziecka jako osoby myślącej i podejmującej jakieś decyzje, niż ślepe zakazywanie. zdaję sobie sprawę z pewnych uproszczeń w moim rozumowaniu, ale ten post nie jest rozprawą naukową, tylko wyrażeniem moich poglądów na ten temat.