EuroPride, mama i tata
w dniach 09.07 – 18.07.2010 w Warszawie odbędzie się EuroPride, czyli ogólnoeuropejski festiwal środowisk LGBT, na który składają się różnorakie imprezy o charakterze kulturalnym i społecznym (szczegółowy program jest dostępny tutaj). mottem festiwalu będzie hasło „Wolność, Równość, Tolerancja” (swoją drogą w polskich warunkach jest to niestety w dalszym ciągu sformułowanie oczekiwań niż określenie stanu faktycznego).
o tym, że impreza się odbędzie w Polsce, wiadomo od długiego czasu. tym bardziej dziwi inicjatywa, z którą nagle wystąpiła Fundacja Mamy i Taty, która w „Rzeczypospolitej” z 05.06.2010 opublikowała w formie ogłoszenia reklamowego swój apel, dostępny także w wersji elektronicznej tutaj. pod wersją papierową apelu podpisanych jest 31 osób ze świata nauki i kultury, a podpisać online może każdy na stronie fundacji.
we wspomnianym apelu można przeczytać między innymi, że EuroPride ma na celu „propagowanie legalizacji związków osób tej samej płci. Doświadczenia krajów Europy zachodniej pokazują, że jest to pierwszy etap na drodze do adopcji dzieci przez pary homoseksualne.” to ciekawe, bo na przykład tutaj Tomasz Bączkowski, jeden z organizatorów mówi co innego: „To święto równości i impreza kulturalna składająca się z wystaw, koncertów, projekcji – przekonuje. – Sygnatariusze listu źle odczytali, po co jest parada. Ma wymiar symboliczny. Przypomina o walce z dyskryminacją.” w podobnym tonie wypowiada się tutaj Krzysztof Śmiszek z Polskiego Towarzystwa Antydyskryminacyjnego, który mówi o postulatach EuroPride: „Pokazać Polakom, że ta ogromna grupa osób LGBT żyjąca w naszym kraju czuje się dyskryminowana i domaga się rozwiązań, które mogłyby ułatwić im życie.”
wygląda na to, że autorzy wspomnianego listu wykazali się niewiedzą na temat celów festiwalu i intencji jego organizatorów. nie jest to fakt specjalnie zaskakujący w polskich warunkach. smutne jest jedynie to, że wielu wykształconych ludzi, po których możnaby się spodziewać zgoła innego podejścia do spraw mniejszości i dyskryminacji, podpisało się pod czymś, co opiera się na przeinaczaniu faktów, operowaniu ogólnikowymi danymi i nadinterpretacji rzeczywistości.
tym bardziej należy cieszyć się, że Fundacja MaMa opublikowała na stronie feminoteka.pl swój list, w którym popiera postulaty festiwalu. znalazły się tam bardzo ważne słowa: „Fundacja MaMa chce świata wolnego od uprzedzeń. Chcemy wychowywać nasze dzieci w duchu tolerancji, w duchu różnorodności. Uważamy, że udział w EuroPride to dobra lekcja obywatelskiej postawy, otwartości na innych.” jak pisze w komentarzu Sylwia Chutnik, jedna z prezesek MaMy: „[..] napisałyśmy go po to, aby nikt nas nie pomylił z tamtą fundacją. I aby pokazać, że rodzice popierają EuroPride”.
o liście i fundacji piszą też między innymi navaira i panopticum. zachęcam do lektury.
mały jubileusz
Tagi: ekumenizm.pl, feminoteka.pl, gazeta.pl, Gość Niedzielny, Krytyka Polityczna, osobiste
nadszedł czas na małe podsumowanie. powodów jest trzy:
- liczba odwiedzających mojego bloga przekroczyła magiczną liczbę 1000,
- liczba postów zbliża się do 100,
- piszę bloga prawie rok.
na początku pisałem na http://miguelm75.tublo.pl, potem przeniosłem się pod adres http://miguelm75.blogspot.com, następnie wykupiłem własną domenę http://michalm.info, gdzie aktualnie znajduje się blog.
większość osób trafia na niniejszą stronę szukając informacji w miarę związanych z poruszaną tematyką, ale niektórzy wchodzą na mojego bloga wyszukując zgoła dziwne frazy. może nie tak zakręcone jak na tagu #referralfun na BLIP-ie, ale czasami bywam zaskoczony :-).
jak widać po przyporządkowaniu postów do kategorii, najbardziej interesującą mnie tematyką jest polityka. aczkolwiek jeśli natrafię na różnego rodzaju nieprawidłowości w szeroko pojętym życiu społecznym, również staram się o nich wspomnieć. nie pogardzę również opisywaniem trudnych momentów z życia Kościoła, z którego nauką coraz częściej się nie zgadzam. aczkolwiek nadal jest to również mój Kościół.
głównymi dostarczycielami inspiracji są Gazeta Wyborcza, Gość Niedzielny, feminoteka.pl oraz ekumenizm.pl, którym z tego miejsca serdecznie dziękuję, a publikującym życzę dużo weny.
dziękuję bardzo wszystkim odwiedzającym. bardzo serdecznie was pozdrawiam i proszę o głosowanie na mojego bloga w serwisie Blogbox. głosować można tutaj: http://www.blogbox.com.pl/show/suggested/2832. niestety wymagana jest rejestracja w serwisie, ale po zagłosowaniu możecie skasować konto, jeśli uznacie, że się wam już nie przyda :-)
życzę powodzenia we wszystkich waszych zamierzeniach i zapraszam ponownie.
edukacja seksualna w Polsce: nie jest lepiej. przykład: Łódź
nieoceniona feminoteka.pl informuje tutaj o kuriozalnej inicjatywie „edukacyjnej” dotyczącej projektu „Wychowanie do abstynencji”, który od września będzie prawdopodobnie nauczany jako przedmiot w łódzkich szkołach.
celowo napisałem „kuriozalnej”, bo o ile zgadzam się z tym, że podejmowanie współżycia seksualnego przez młodzież nie powinno z różnych względów następować zbyt wcześnie, to równocześnie uważam, że należy respektować to, że młodzież jednak współżycie podejmuje i należy jej przekazać pełną i rzetelną wiedzę na temat „co to jest seks i czym to się je”.
tego typu inicjatywy, jak wyżej wspomniana, choć zapewne oparte na dobrych chęciach, charakteryzują się jednakowoż nieznajomością młodzieży i pobudek, którymi się kierują młodzi ludzie. jedną z nich jest przekora. oczywiście nie twierdzę, że cała młodzież bez wyjątku za punkt honoru stawia sobie sprzeciwianie się rodzicom i wychowawcom. co nie umniejsza potrzeby przekazywania kompleksowej i rzetelnej wiedzy dotyczącej tematów, z którymi młody człowiek może się zetknąć, przede wszystkim zaś zagrożeń i konsekwencji związanych z takim czy innym postępowaniem.
uprzedzając możliwe sprzeciwy co do mojego wywodu, bazujące na wypowiedziach różnych osób: nie wydaje mi się, żeby przekazywanie informacji było zachęcaniem do czegokolwiek. oczywiście wszystko zależy od tego, kto i w jaki sposób tą wiedzę przekazuje. ale skłaniałbym się tutaj ku zasadzie: lepiej zapobiegać niż leczyć.
można się zastanawiać, czy przyswojenie tak podstawowej wiedzy, jaką powyżej przywołałem, wymaga jakichś szczególnych kwalifikacji umysłowych. moim zdaniem: nie wymaga. więc tym bardziej dziwi postawa różnej maści specjalistów od wychowania młodzieży.
myślę, że najlepiej wypowiedziała się w tym dyskusji na forum na ten temat Aldi: „Takie zajęcia mają EDUKOWAĆ, pokazują przede wszystkim, że seks jest czymś normalnym, naturalnym, a jego efekty mogą być przeróżne…
Lepiej pokazać wszystkie ZA i PRZECIW, uwrażliwiać młodych ludzi, zaufać im i zdać się na ich decyzje (które i tak podejmą!), niż przekonywać tylko do abstynencji. Jeśli pokazuje się jedyną słuszną drogę zbuntują się przeciw temu.” nic dodać, nic ująć.
kwoty i parytety
tutaj jest notka z feminoteka.pl dotycząca konferencji zorganizowanej przez Ministerstwo Gospodarki i Europejską Unię Kobiet pt. „Unia jest kobietą”.
jaka jest reprezentacja kobiet w życiu publicznym, a w szczególności w różnego rodzaju władzach, każdy widzi. jest gorzej niż źle: w Sejmie kobiety stanowią tylko 20%, w Senacie zaledwie 8%, a w rządzie 26%. w Europie nie jest dużo lepiej: odsetek kobiet-ministrów wynosi średnio blisko 29 %, a kobiet-parlamentarzystek – około 22% (w Parlamencie Europejskim – 31%), podczas gdy zalecane minimum to 40%. to dramatycznie mało, biorąc pod uwagę fakt, że kobiety liczebnie stanowią mniej więcej 50% społeczeństwa polskiego i europejskiego.
oczywiście większość uczestników konferencji była zgodna co do tego, że kobiety powinny mieć proporcjonalną reprezentację. różniło ich jedynie proponowane rozwiązania tego problemu. profesor Jerzy Buzek popiera rozwiązanie proponowane między innymi przez profesor Magdalenę Środę (i popierane przez znakomitą większość feministek): walka ze stereotypami i edukacja od najmłodszych lat oraz parytety. natomiast dyżurny mizogin PO, poseł Jarosław Gowin uważa, że: „równe szanse i uczciwe traktowanie zapewni kobietom równy dostęp do najwyższych stanowisk, a domaganie się kwot jest dyskryminujące dla kobiet”. chętnie usłyszałbym od pana posła w jakiż to sposób domaganie się kwot może być dyskryminujące dla kobiet, bo nie bardzo rozumiem. chciałbym też wiedzieć co ma na myśli mówiąc „równe szanse i uczciwe traktowanie”. ale chodzi mi o konkrety, a nie partyjne pierdu-pierdu. bo jak mówią: dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.
z ciekawostek: minister Elżbieta Radziszewska popisała się błyskotliwym bon motem: „Kto nie widzi kobiet, ten traci”.
„Kompasik” w każdej szkole? oby…
feminoteka.pl informuje, że Centralny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli wydał „Kompasik” – podręcznik Rady Europy o tym, jak uczyć dzieci o prawach człowieka (info tutaj).
mając w pamięci wycofanie podręcznika dla starszych dzieci – „Kompasu” ze szkół przez Romana Giertycha tudzież zwolnienie Mirosława Sielatyckiego, który go wydał, pozostaje mieć nadzieję, że losy „Kompasika” potoczą się inaczej. co prawda PO też nie jest idealna, jeśli chodzi o politykę równościową, ale i tak jest nieporównywalnie lepsza od PiS-u, pod którego rządami tej polityki w ogóle nie było. nadzieję na lepsze losy „Kompasika” pozwala żywić fakt napisania wstępu przez obecną minister edukacji – Katarzyna Hall oraz to, że Polska jest pierwszym krajem europejskim, w którym podręcznik został przetłumaczony i wydany.
parę słów o wolności twórczej
tutaj jest artykuł portalu feminoteka.pl dotyczący procesu Doroty Nieznalskiej o „obrazę uczuć religijnych”, na którą jakoby artystka naraziła dwoje ówczesnych posłów z ramienia LPR (Gertrudę Szumską i Roberta Strąka). mam szczerą nadzieję, że dla artystki ten koszmar się wreszcie skończy i że na kolejnej rozprawie, wyznaczonej na 4 czerwca 2009 r. usłyszy wyrok uniewinniający.
podstawową kwestią jest: kto się za co obraża i dlaczego (swoją drogą to dość pojemne określenie „obraza uczuć religijnych”, można pod to podciągnąć prawie wszystko), jednakże istotniejsze jest to, że proces od samego początku opierał się na nieobiektywnym newsie nadanym przez TVN, zawierającym informacje o dziele Doroty Nieznalskiej, którymi posłowie poczuli się obrażeni. swoją drogą to jakiś absurd opierać swoje oskarżenie na materiale wyemitowanym przez telewizję. widocznie ci posłowie są jak dzieci i wierzą w to, co się mówi w telewizji. to z kolei stawia pod dużym znakiem zapytania ich kwalifikacje do uprawiania polityki. oboje są z LPR, więc to może nieco tłumaczyć ich problem z racjonalnym podejściem do czegokolwiek.
chwała sędziemu, który, jak pisze feminoteka.pl: „zadał sobie trud zamówienia eksperckich opinii, sięgnął do materiałów źródłowych w sprawie, czyli 16 minutowego filmu, tzw. surówki, nakręconej przez operatora TVN 18 stycznia 2002 r.” skandaliczne jest to, że tak ważny dowód został odnaleziony dopiero w listopadzie zeszłego roku. we wspomnianym materiale filmowym (16 minutowym!): „dziennikarz TVN zadawał Dorocie Nieznalskiej rzeczowe pytania, artystka spokojnie tłumaczyła, na czym polega jej instalacja i jaka jest jej intencja. Dorota kilkakrotnie zapewniła, że instalacja „Pasja” nie odnosi się do uczuć religijnych i nie powinna nikogo obrażać.”
można sobie wyobrazić, jakiego newsa (który trwał zapewne 30 sekund? minutę? dwie minuty?) można zmontować z 16 minutowego materiału oraz co zostało z całego wywiadu po przemonotowaniu. zresztą wspomniany portal pisze, co zostało: „Telewizja wyeksponowała skandal i szokujące reakcje, wycięto merytoryczny opis pracy. W pierwszej instancji w 2003 r. została skazana za przysługujące jej konstytucyjne prawo do wolności twórczej.” tegoż prawa należy bronić do upadłego, inaczej grozi nam upadek kultury. inną sprawą jest wartość artystyczna dzieł „szokujących” i „obrażających”. wierzę, że niezależnie od tego typu upraszczających klasyfikacji, wartościowe dzieła same się obronią, a te kiepskie szybko zostaną zapomniane.
z tego co wiem, nikt nikogo nie zmusza do oglądania czegokolwiek w galeriach czy podobnych miejscach, do większości z nich wstęp jest biletowany, zawartość uznana za kontrowersyjną jest chyba przeważnie jakoś oznaczana i zapewne większość pracowników muezów czy galerii udzieli wyczerpujących informacji na temat tego, czy wystawa nadaje się do obejrzenia przez dzieci czy młodzież. w związku z tym możliwość narażenia kogoś na obrazę uczuć religijnych czy naruszenie dobrego smaku jest dość ściśle „reglamentowana”. innymi słowy: po prostu trzeba chcieć zostać obrażonym.
powoływanie się na opinię z drugiej czy trzeciej ręki i wypowiedzi typu: „nie widziałem, ale wiem” są niepoważne. a składanie doniesienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na podstawie zmontowanego materiału telewizyjnego prowokuje pytanie o granice wolności sztuki oraz z drugiej strony o intencje i poczytalność składających tego typu doniesienia.
EDIT:
jak informuje feminoteka.pl w tym artykule, Dorota Nieznalska została uniewinniona.