różne różności

zoofilia i terlikowszczyzna, czyli Jaś Kapela w akcji

Jaś Kapela w felietonie Zoofilia i terlikowszczyzna w genialny sposób odniósł się do poruszanego przeze mnie w tym wpisie artykułu Tomasza Terlikowskiego Rewolucja homoseksualna. zrobił to, używając słowa „jeśli”. co prawda Terlikowski też użył tego słowa w swoim artykule, ale zrobił to raz. potem było jak zwykle, czyli ex cathedra wygłosił swoje poglądy w formie nieomal prawdy objawionej.

felieton J. Kapeli jest napisany w formie pewnego konstruktu myślowego, a poprzez użycie trybu przypuszczającego oraz pewnego rodzaju logicznego wnioskowania obnaża niską wartość merytoryczną tekstu T. Terlikowskiego. uważam, że nie wszystkie felietony Jasia trzymają równy poziom, ale ten jest rewelacyjny.

kataryna vs. „Dziennik”

Krytyka Polityczna informuje tutaj, Piotr Waglowski tutaj, a Gazeta Wyborcza tutaj o rozpoczynającym się dzisiaj procesie w sprawie o naruszenie dóbr osobistych blogerki Kataryny, jaki wytoczyła ona wydawcy „Dziennika” (obecnie: „Dziennik Gazeta Prawna”) i  Robertowi Krasowskiemu (byłemu redaktorowi naczelnemu tegoż).

z materiałów prasowych: „Sprawa ma fundamentalne znaczenie dla stworzenia realnych gwarancji ochrony prawa do prywatności w warunkach społeczeństwa informacyjnego. Kwestie prawne, jakie pojawiają się w twierdzeniach skarżącej, dotykają zarówno samej koncepcji prywatności, jak i problemu wyznaczenia granic jej ochrony prawnej w przypadku starcia z innymi wartościami.”

przede wszystkim ze względu na mój stosunek  do „Dziennika” całym sercem kibicuję katarynie i życzę jej wygrania tego procesu. ponadto decyzja sądu w tej sprawie jest niesłychanie istotna dla fundamentalnej kwestii, jaką jest konstytucyjna ochrona życia prywatnego i dobrego imienia (artykuł 47) oraz konstytucyjna ochrona wyrażania swoich poglądów (artykuł 54).

o haniebnym postępowaniu „Dziennika” w sprawie kataryny pisałem tutaj. jeśli ktoś jest zainteresowany moimi poglądami, zachęcam do przeczytania.

P. S.

niniejszy wpis nosi numer 100 :-)

z tej okazji życzę sobie (między innymi):

  • wielu inspiracji do tworzenia nowych wpisów,
  • dużej ilości czytelników zaglądających nie tylko przypadkiem,
  • umiejętności ciągłego dziwienia się światu.

pozdrawiam wszystkich czytelników: tych stałych, tych okazjonalnych i tych przypadkowych.

mały jubileusz

nadszedł czas na małe podsumowanie. powodów jest trzy:

  • liczba odwiedzających mojego bloga przekroczyła magiczną liczbę 1000,
  • liczba postów zbliża się do 100,
  • piszę bloga prawie rok.

na początku pisałem na http://miguelm75.tublo.pl, potem przeniosłem się pod adres http://miguelm75.blogspot.com, następnie wykupiłem własną domenę http://michalm.info, gdzie aktualnie  znajduje się blog.

większość osób trafia na niniejszą stronę szukając informacji w miarę związanych z  poruszaną tematyką, ale niektórzy wchodzą na mojego bloga wyszukując zgoła dziwne frazy. może nie tak zakręcone jak na tagu #referralfun na BLIP-ie, ale czasami bywam zaskoczony :-).

jak widać po przyporządkowaniu postów do kategorii, najbardziej interesującą mnie tematyką jest polityka. aczkolwiek jeśli natrafię na różnego rodzaju nieprawidłowości w szeroko pojętym życiu społecznym, również staram się o nich wspomnieć. nie pogardzę również opisywaniem trudnych momentów z życia Kościoła, z którego nauką coraz częściej się nie zgadzam. aczkolwiek nadal jest to również mój Kościół.

głównymi dostarczycielami inspiracji są Gazeta Wyborcza, Gość Niedzielny, feminoteka.pl oraz ekumenizm.pl, którym z tego miejsca serdecznie dziękuję, a publikującym życzę dużo weny.

dziękuję bardzo wszystkim odwiedzającym. bardzo serdecznie was pozdrawiam i proszę o głosowanie na mojego bloga w serwisie Blogbox. głosować można tutaj: http://www.blogbox.com.pl/show/suggested/2832. niestety wymagana jest rejestracja w serwisie, ale po zagłosowaniu możecie skasować konto, jeśli uznacie, że się wam już nie przyda :-)

życzę powodzenia we wszystkich waszych zamierzeniach i zapraszam ponownie.

cztery interesujące artykuły

dawno nic nie pisałem, bo jakoś brak weny. coby zapełnić pustkę na blogu zapodam szanownym czytelnikom parę artykułów wartych przeczytania i zastanowienia.

w cyklu „Witamy w Polsce” Natalia Waloch opisuje stosunek polskiego Kościoła do feministek. pytanie brzmi: na ile jest on reprezentatywny. obawiam się, że nazbyt.

Witold Gadomski daje obraz polskiego przedsiębiorcy. obraz do bólu prawdziwy, a tym bardziej przygnębiający, że w niewesołej sytuacji osób prowadzących działalność gospodarczą niewiele się zmienia.

Jan Smoleński diagnozuje polską politykę po aferze hazardowej. formułuje on tezę o  możliwości przeniesieniu życia politycznego z powrotem do Sejmu, gdzie jest możliwość debaty. co daje pewną nadzieję na pewien wpływ na tworzenie prawa również przez opozycję.

Sławomir Sierakowski bez zbędnych ceregieli obnaża pobudki, jakimi kierował się premier eliminując ze swojego otoczenia niektórych polityków. wizja osłabienia czy upadku PO, którą kreśli Sierakowski, ma jeden pozytywny aspekt: polityka znowu będzie debatą o ważnych sprawach, a przestanie być przywoływaniem tematów zastępczych i kreowaniem nieistotnych sporów.

pokrętna logika Tomasza W.

tutaj pisałem o artykule Jana Smoleńskiego zamieszczonym na stronie Krytyki Politycznej. pan Tomasz Wiścicki również odniósł się do tego artykułu w tym miejscu. jednak zaprezentowane przez niego argumenty kompletnie nie przekonują. co więcej, autor przeinacza wypowiedzi i fakty.

czyni to między innymi w taki sposób:

  • „Specjaliści”, także z zagranicy, na podstawie „naukowych badań” domagają się, by zasadniczym celem kuracji narkomanów nie była abstynencja, podobno utopijna, ale zastąpienie dotąd zażywanych narkotyków innymi, mniej groźnymi w skutkach.” – absolutna nieprawda. nikt nie mówi o zastępowaniu jednych narkotyków innymi. z logicznego punktu widzenia to nie ma sensu. natomiast wypowiedzi różnych ludzi, reportaże, opisy mówią o jednej rzeczy: jeśli niemożliwym jest kuracja abstynencyjna (a w przypadku niektórych ludzi ona zwyczajnie nie działa), to może lepsze skutki będzie miała kuracja substytucyjna, umożliwiająca uzależnionym normalne funkcjonowanie i powrót do społeczeństwa. tenże powrót do społeczeństwa ma bardzo wymierne skutki: uzależniony podejmuje pracę i płaci podatki, że ograniczę się do najbardziej jaskrawych korzyści,
  • „Z jakichś powodów ci, którzy uważają, że Polaków (narkopolaków?) trzeba reedukować, uznali, że nadszedł czas na zmianę naszego stosunku do narkotyków. Wszystkie ich działania mają wspólny cel: chodzi o kulturową legitymizację narkotyków, o zdjęcie z nich odium zjawiska z istoty złego, które należy zwalczać wszelkimi dostępnymi sposobami.” – z tego, co udało mi się zrozumieć, to wspomnianym „edukatorom” chodzi przede  wszystkim o zmianę myślenia dotyczącą osób uzależnionych i zdjęcie z nich (a nie z narkotyków!) odium społecznego wykluczającego ich poza margines,
  • „Naszym edukatorom chodzi o to, byśmy już nie walczyli z narkotykami jako takimi, ale z ich nadużywaniem, niewłaściwym używaniem itp. – tak samo jak np. w przypadku alkoholu.” – nie da się ukryć, że narkotyki same w sobie, podobnie jak alkohol i inne używki, nie są złe. złe jest ich nadużywanie, złe są skutki i koszty społeczne tego nadużywania, zła jest wreszcie niewiedza na temat uzależnień, w tym narkomanii.
  • „Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że kto raz zapali marihuanę, skończy jako nieuleczalny heroinista. Prawdopodobieństwo takiego ponurego obrotu rzeczy rośnie jednak przez samo (auto) przyzwolenie dla narkotyków – jeśli nie zaczniemy łagodnie, trudno sobie wyobrazić, byśmy od razu sięgnęli po środki najmocniejsze. Takie są zresztą wyniki badań.” – przepraszam bardzo: jakich badań? użycie w artykule podobnego sformułowania bez jakichkolwiek źródeł, nawet niechby niekoniecznie aktualnych, moim zdaniem dyskwalifikuje autora jako osobę mało profesjonalną,
  • „Zupełnie nie rozumiem więc logiki, zgodnie z którą, jeśli chcemy rozwiązać poważny problem społeczny (bo nawet nasi narkotyczni edukatorzy przyznają, że tzw. twarde narkotyki takim problemem są), to powinniśmy przyzwolić nań w formie łagodniejszej.” – pierwsze słyszę, żeby ktoś coś podobnego proponował. słyszałem natomiast o propozycji niekarania za posiadanie niewielkiej ilości narkotyków na własny użytek. co w połączeniu z sensowną edukacją i zwiększeniem kar dla handlarzy dałoby lepsze efekty, moim skromnym zdaniem.
  • „Subtelne rozróżnienia łatwo jest zresztą czynić w tekście publicystycznym. Kiedy jednak nastolatek, który miał fajny odjazd po kolorowej pastylce, dowie się od dilera, że po białym proszku będzie miał jeszcze fajniejszy, to dlaczego miałby z niego zrezygnować? Bo jakiś publicysta uznał, że tamto było miękkie, czyli nieszkodliwe, a to jest twarde, więc groźne?” – niewątpliwie nastolatek chcący próbujący narkotyków będzie się kierował opiniami publicystów… gratuluję panu Tomaszowi kontaktu z rzeczywistością, serio. choć możliwe, że że pan Tomasz nie słyszał o programach edukacyjnych, więc właściwie niepotrzebnie się czepiam…

po stylu, w jaki napisany jest artykuł wnoszę, że pan Wiścicki, podobnie jak panowie Terlikowski i Pospieszalski, najlepiej się czuje przemawiając z pozycji Wszystkowiedzącego-Żadną-Słabością-Nie-Dotkniętego. szkoda tylko, że taka postawa jest wyjątkowo mało przekonująca.

P. S.

Tomasz Piątek na łamach tutaj polemizuje z artykułem Tomasza Wiścickiego. wygląda na to, że pisaliśmy swoje wpisy w tym samym czasie, ale jego wpis został wcześniej opublikowany, w związku z czym zbieżność tytułów jest przypadkowa. tak czy owak zachęcam do przeczytania.

jeszcze o narkotykach

Jan Smoleński w artykule zamieszczonym tutaj dokonuje trafnej analizy bzdurnego komentarza Piotra Gabryela zamieszczonego tutaj. trzeba przyznać, że robi to wyśmienicie.

już pierwsze zdanie znamionuje dużą klasę i dystans „Staram się nie kojarzyć automatycznie prawicowców z demagogią i ideologiczną odpornością na fakty, cóż jednak począć, gdy argumentów przeciw mojej dobrej woli dostarczają mi sami prawicowcy?” ;-)

Gabryel powołuje się w swoim komentarzu na politykę Rudolpha Giulianiego, burmistrza Nowego Jorku, pod którego rządami spadła przestępczość. jednakże, jak pisze Smoleński, nie ma dowodów na to, że spadek przestępczości był wynikiem polityki Giulianiego, a nie na przykład częścią ogólnego trendu. poza tym oprócz samego spadku przestępczości ważny jest również wizerunek policji w społeczeństwie. wzrost o 60 % ilości skarg na działania policji chyba nie świadczy o poprawie tego wizerunku.

nie chcę zanudzać szanownych czytelników, więc odniosę się tylko do zdań, które wydały mi się ważne:

  • „Powiedzmy sobie wprost: absurdem jest twierdzenie, że od dzieciaka ze skrętem lub bezdomnego narkomana trafi się do bossa wielkiego gangu przemytników lub producentów narkotyków.” – zgadzam się w zupełności. wystarczy obejrzeć dowolny dobrze zrobiony film dotyczący tematyki handlu narkotykami, żeby się dowiedzieć, że do handlarzy można dotrzeć pracą operacyjną, a nie kontrolowaniem dzieciaków czy imprezowiczów.
  • „A funkcjonariusze patrolujący nasze ulice nie powinni się kojarzyć wszystkim nastolatkom z upokarzającym rytuałem wywracania kieszeni, bo w tych kieszeniach nie znajdziemy adresu szefa grupy przestępczej.” – również zgoda. młodzież nie nabierze szacunku do policji w ten sposób. a jak nie będzie szanować policji w młodym wieku, to w wieku dojrzałym trudno, żeby szanowała państwo, którego policja jest funkcjonariuszem.
  • „I jeszcze banał, który niestety w tym kontekście trzeba powtórzyć: narkomania to choroba, karami chorego się nie wyleczy.” – komentarz zbędny.
  • „…warto jeszcze zadać sobie takie pytanie: co gorzej wpłynie na kręgosłup moralny młodego człowieka – skręt, czy odsiadka z regularnymi gangsterami?” – odpowiedź nasuwa się sama…

polityka narkotykowa

z okazji Międzynarodowego Dnia Solidarności z Osobami Uzależnionymi od Narkotyków GW zajęła się tematem uzależnień, inicjując akcję „My, narkopolacy” (więcej tutaj). bardzo dobrze, że ktoś się tym tematem zajmuje w sposób profesjonalny (opinie ekspertów, próba zmiany mentalności społeczeństwa).

nie zamierzam się wymądrzać na temat uzależnień, bo się na tym kompletnie nie znam, natomiast przemawia do mnie tytuł debaty zorganizowanej pod patronatem GW: „Wojna z narkotykami nie może być wojną z ludźmi”. wielu ludzi (szczególnie polityków) głosząc hasła walki z narkotykami zapomina, że w tym wszystkim najważniejszy jest człowiek. zagubiony, słaby, bezradny, potrzebujący naszej pomocy. zamiast której często otrzymuje tylko kolejną ustawę, która owszem, proponuje karanie, ale nie proponuje skutecznego powrotu do społeczeństwa w przypadku wykazania takiej chęci przez osobą uzależnioną.

skoro o skuteczności (lub jej braku) konkretnego prawodawstwa i sposobów leczenia wypowiadają się osoby zajmujące się tym na co dzień lub mające osobiste doświadczenia z uzależnieniem, zasadnym jest przysłuchanie się temu, co mówią.

a mówią między innymi, że:

  • powinna nastapić dekryminalizacja posiadania niektórych narkotyków i wprowadzenie surowych kar dla sprzedających (prof. Wiktor Osiatyński, dr Marek Balicki, Kajetan Dubiel),
  • brak wiarygodności i oparcia na aktualnych badaniach obniża działania prewencyjne; choćby ze względu na przesłanki finansowe opłaca się prowadzić programy substytucyjne (Katarzyna Malinowska-Sempruch),
  • ze względu na obowiązujące prawo pewna działalność (programy redukcji szkód) jest bardzo utrudniona czy wręcz niemożliwa (Grzegorz Wodowski).

pełen zapis debaty znajduje się tutaj.

Krytyka Polityczna wydała książkę pod tytułem „Polityka narkotykowa”. sądząc po tytule (narkotykowa, nie antynarkotykowa) i spisie treści, jest tam opisana polityka państwa nakierowana nie raczej na karanie, ale na powrót do społeczeństwa ludzi uzależnionych, a sam problem potraktowany jest kompleksowo, nie tylko jako kwestia kryminalna (skądinąd bardzo medialna, ale nie dająca oglądu całości).

w zajawce książki zamieszczonej tutaj redakcja KP pisze: „Obok krótkiej historii narkomanii w Polsce czytelnik znajdzie tu m. in. przegląd metod i instrumentów polityki antynarkotykowej stosowanych w Europie, diagnozę czarnego rynku w naszym kraju, analizę obowiązujących regulacji prawnych i krytyczny zarys klasowych uwarunkowań problemu. Przedstawiamy też konkretne propozycje działań dla polskich polityków i terapeutów.”

Sławomir Sierakowski i Katarzyna Malinowska – Sempruch na łamach KP stawiają niewesołą diagnozę dotyczącą stosunku naszego państwa do problemu środków psychoaktywnych. wynika z niej między innymi, że:

  • polityka państwowa prowadzona jest źle, bo jest „niezwykle represywna” w stosunku do osób zażywających,
  • Statystyki sądowe w ostatnich latach wskazują drastyczny wzrost skazań za posiadanie niewielkich ilości substancji zakazanych, bardzo niewiele za to poprawiła się wykrywalność produkcji i hurtowego handlu„, co jest znamienne jeśli chodzi o skuteczność działań policji,
  • NFZ wydaje miliony złotych na tzw. leczenie abstynencyjne, na temat którego nie ma u nas badań naukowych!„, co z kolei stawia pod znakiem zapytania sensowność działań medycznych związanych z leczeniem,
  • „Przez ponad dziesięć lat od rozpoczęcia terapii substytucyjnej w Polsce nieudolne i moralizatorskie zarazem państwo nie potrafi zagwarantować wszystkim równego dostępu do skutecznego leczenia.” – no tak, nieustannie są przecież ważniejsze sprawy do załatwienia. w międzyczasie niektórzy umrą, wyświadczając państwu przysługę,
  • „Doświadczenia innych krajów wskazują, że wsadzanie użytkowników do więzień nie zmniejsza ani popytu, ani dostępności substancji psychoaktywnych. Generuje za to społeczne koszty: utrudnia leczenie uzależnionych, a zdrowych (np. „imprezowych” palaczy marihuany) spycha w objęcia kryminalnego podziemia.” – ale po co Polska ma korzystać z doświadczeń innych krajów, przecież jesteśmy najmądrzejsi.

w ogóle K. Malinowska – Sempruch zrobiła na mnie duże wrażenie, kiedy przeczytałem wywiad z nią zamieszczony w Wysokich Obcasach. moim zdaniem jest ona duchowym dzieckiem Jacka Kuronia. gdyby więcej ludzi z jej podejściem do służby publicznej działało w Polsce, nasz kraj wyglądałby inaczej. oczywiście potrzeba również zmiany prawa, bo wierzę, że jest wielu ludzi bezinteresownie działających na rzecz innych w naszym kraju, tylko machina biurokratyczna i przepisy im nie pozwalają na rozwinięcie skrzydeł.