różne różności

równi i równiejsi, czyli katolicy parkują

Opublikowano: 20 lutego 2010 | 2 komentarzy

Tomasz Piątek w felietonie Msza-plujka opisuje rzecz, która w cywilizowanym kraju absolutnie nie powinna mieć miejsca.  chodzi o zamieszczoną w Polityce informację na temat słów warszawskiej Straży Miejskiej, a mówiących o tym, że “podczas nabożeństw w kościołach na Starym Mieście, gdzie obowiązuje zakaz ruchu kołowego i parkowania, nie będzie karać mandatami kierowców przybyłych do świątyń. Po mszach jednak zaczną ścigać właścicieli pozostawionych aut. Przymknięcie oka na łamanie obowiązujących przepisów ma zachęcić warszawiaków do uczestniczenia w mszy świętej”.

podobnie jak T. Piątek uważam, że skandaliczne jest, by Straż Miejska (czyli  w pewnym sensie “zbrojne ramię” władzy samorządowej) w ten sposób zachęcało pośrednio do uczestniczenia w nabożeństwach kościelnych, a konkretnie: do uczestnictwa w katolickiej Mszy świętej. w ten sposób władza faworyzuje jedno wyznanie: Kościół katolicki. jest to sprzeczne z artykułami 25 i 32 Konstytucji RP, na które autor słusznie się powołuje.

gdyby pobłażliwość funkcjonariuszy Straży Miejskiej dotyczyłaby również uczestnictwa w nabożeństwach innych wyznań, w dalszym ciągu takie działanie jest sprzeczne z zasadą neutralności światopoglądowej państwa, która niestety jest tylko zapisem prawnym, a w rzeczywistości nie jest respektowana w ogóle, jak widać. chciałbym wiedzieć również, jak się to wszystko ma do zdrowego rozsądku oraz poszanowania obowiązującego prawa, które zakazuje parkowania w określonych miejscach bez posiadania stosownego zezwolenia.

stosując taką formę zachęty do uczestnictwa w praktykach religijnych, Kościół katolicki nie tylko pośrednio zachęca do łamania prawa, ale również uczy hipokryzji i kombinatorstwa. podobnie zresztą, jak z przywołanym przeze mnie w tym wpisie uczestnictwem w katechezie szkolnej i możliwości wypisania się w każdej chwili z tejże.

pozwolę sobie jeszcze zacytować autora felietonu: “Cała ta praktyka znaczy: katolikom wolno bezkarnie łamać niektóre przepisy. Ich rytuały są  ważniejsze niż równość wobec prawa, niż społeczne umowy. Ty też możesz złamać przepis, jeśli jesteś katolikiem. Albo jeśli katolika udajesz.” powyższe zdanie oddaje niestety bardzo wiernie postawę wielu polityków, którzy nie widzą niczego nagannego w instrumentalnym wykorzystywaniu religii w służbie polityki . nie zdając sobie kompletnie sprawy z tego, że taka postawa powoduje zarówno psucie polityki, jak i tworzenie zdecydowanie negatywnej otoczki dla religii.

interesujące? podziel się...
  • Blip
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Flaker
  • FriendFeed
  • HelloTxt
  • Tumblr
  • Twitter
  • Wykop

luksusowe dzieci i ślepi wyborcy

Opublikowano: 16 lutego 2010 | brak komentarzy

Adam Leszczyński w komentarzu Dzieci – dobro luksusowe cytuje wywiad z profesor Krystyną Iglicką, niestety  jest on dostępny wyłącznie w wersji papierowej dziennika Polska – The Times. profesor Iglicka zwraca uwagę na zmiany zachodzące w świadomości Polek i Polaków dotyczące kwestii posiadania dzieci. zwiększony współczynnik scholaryzacji i związana z nim większa ilość pracujących, a więc lepiej sytuowanych kobiet czy zmiany obyczajowe – to wszystko zdaniem pani profesor wpływa na to, że Polki i Polacy coraz później decydują się na posiadanie dziecka. dodatkowo wśród wykształconych młodych ludzi jest to coraz częściej decyzja świadoma, poprzedzona refleksją dotyczącą tego, jak posiadanie dziecka wpłynie na karierę zawodową obojga rodziców.

nie czytałem całego wywiadu, ale choćby z cytowanych fragmentów widać, że powinien on zostać przyswojony przez polityków wszelkiej maści, zanim zabiorą się za tworzenie aktów prawnych związanych z tak zwaną politykę prorodzinną. w Polsce ogranicza się ona do becikowego i regulacji porozrzucanych po różnych ustawach, ale nie widać  w tym żadnej myśli przewodniej czy podejścia systemowego. a jest ono potrzebne choćby ze względu na to, że za kilkanaście/kilkadziesiąt lat ZUS nie będzie miał z czego wypłacać przyszłych emerytur, bo nie będzie wystarczającej liczby osób w wieku produkcyjnym przekazujących składki.

tutaj jest świetny komentarz Marcina Kąckiego i Ewy Milewicz dotyczący wyroku pozbawienia wolności dla Andrzeja Leppera i Stanisława Łyżwińskiego w związku z wykorzystywaniem seksualnym Anety Krawczyk. cała ta sprawa budziła  i budzi mój głęboki niesmak dotyczący przede wszystkim samego faktu, a po wtóre dlatego, że sprawcami tego odrażającego czynu byli prominentni politycy, z którymi Jarosław Kaczyński tworzył koalicję  rządzącą. mówię o tym samym Jarosławie Kaczyńskim, który w dobrych stosunkach z ojcem Tadeuszem Rydzykiem, a przy każdej okazji, która może jemu samemu i jego partii przynieść wzrost popularności, powołuje się na wartości chrześcijańskie.

najgorsze zaś wydaje mi się to, że mimo tych i podobnych spraw Kaczyński i jego partia cieszą się poparciem sporej części społeczeństwa. zastanawiam się, jakim trzeba być fanatykiem, żeby chcieć głosować na kogoś takiego, jak on. albo: jak bardzo trzeba być ślepym, żeby nie widzieć tej całej zgnilizny moralnej, która kryje się pod przykrywką pięknych słów o papieżu i ojczyźnie. czy wreszcie: jak bardzo można siebie nie szanować, by popierać osobę, która tworzyła rząd z kimś, kto pozbawia godności kogoś innego. nie pojmuję powyższych postaw i chyba są one poza moim zasięgiem intelektualnym.

interesujące? podziel się...
  • Blip
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Flaker
  • FriendFeed
  • HelloTxt
  • Tumblr
  • Twitter
  • Wykop

społeczny Nobel i Orliki, czyli o tym, co dla kogo ważne

Opublikowano: 11 lutego 2010 | brak komentarzy

w nawiązaniu do filmu “Podziemne państwo kobiet”, o którym pisałem w tym wpisie, zapodaję linka do galerii zawierającej zdjęcia z akcji  terenowych Separatystycznych Rewolucyjnych Oddziałów Macicznych (w skrócie SROM): tutaj.

Krytyka Polityczna informuje tutaj, że Sylwia Chutnik, którą szanuję, lubię i podziwiam, otrzymała tak zwanego społecznego Nobla, czyli nagrodę organizacji Ashoka. przyznawana jest ona ludziom, którzy przyczyniają się swoimi działaniami do rozwiązania problemów dotykających jakąś grupę ludzi, a robią to w sposób umożliwiający zaadaptowanie ich rozwiązań gdzie indziej. Sylwia prowadzi fundację MaMa zajmującą się przystosowaniem przestrzeni miejskiej do potrzeb rodziców z dziećmi i osób poruszających się na wózkach. oprócz samej nagrody, która jest ważna ze względów prestiżowych, Sylwia otrzymała trzyletnie stypendium, bardzo istotne dla dalszego rozwoju jej samej i jej inicjatyw. gratulacje!

profesor Magdalena Środa zwraca uwagę w swoim felietonie Budżet ma płeć na problem jednostronnego wydawania  na wsiach i w małych miastach środków publicznych i dotacji unijnych z tak zwanych funduszy społecznych. są one przeznaczane prawie wyłącznie na inwestycje służące mężczyznom i chłopcom, czyli boiska i tym podobne obiekty, natomiast mało jest miejsc służących wszystkim, nie tylko mężczyznom, czyli na przykład domów kultury, świetlic i tym podobnych. nie trzeba być mieć doktoratu z socjologii, żeby dojść do wniosku, że takie miejsca świetnie służą budowaniu lokalnej społeczności, wzmacnianiu więzi międzyludzkich i i integrowaniu mieszkańców. wystarczy chwilę pomyśleć i mieć minimum dobrej woli, czego niestety permanentnie brakuje osobom odpowiedzialnym za wydawanie tychże środków.

interesujące? podziel się...
  • Blip
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Flaker
  • FriendFeed
  • HelloTxt
  • Tumblr
  • Twitter
  • Wykop

o ortodoksji, aborcji i neoliberalizmie

Opublikowano: 9 lutego 2010 | 10 komentarzy

na portalu ekumenizm.pl w tym artykule Tomasz Terlikowski wypowiada się na temat arcybiskupa Rino Fischelli, przewodniczącego Papieskiej Akademii Życia. wypowiedź arcybiskupa przywołałem w tym wpisie. wydała mi się ona jedynym głosem rozsądku i umiaru pośród samych głosów osądzających i zwracających uwagę nie na ducha, ale na literę prawa. okazuje się, że według Terlikowskiego taka właśnie postawa jest problemem, bo sprzeciwia się jego  widzeniu ortodoksji nauczania. na całe szczęście głosem Kościoła, a przynajmniej głosem nauczającym, nie jest Terlikowski, ale Fischella. w związku z tym Terlikowski może sobie wykoślawiać obraz Kościoła do woli, co zresztą czyni co i rusz, ale w dalszym ciągu jest to  na szczęście tylko jego (i jemu podobnych) prywatna opinia.

wywiad z Kazimierą Szczuką zamieszczony tutaj został opublikowany prawie dwa miesiące temu, ale problemy w nim poruszane niestety cały czas są aktualne. Szczuka wypowiada się między innymi na temat podziemia aborcyjnego w Polsce w kontekście filmu “Podziemne państwo kobiet”, o którym pisałem tutaj. sam wywiad jest dobrze zrobiony, a Szczuka mówi również o innych problemach, które dotykają kobiet w Polsce, zresztą nie tylko kobiet, innych mniejszości również. zachęcam do przeczytania całego wywiadu, bo warto.

z kolei Tomasz Piątek w swoim felietonie Neo-zakaz odnosi się zapewne do pomysłu minister Elżbiety Radziszewskiej opisanego tutaj, a dotyczącego zakazu sprzedaży symboli faszystowskich i komunistycznych. jednakże autor postuluje zakazanie szerzenia neoliberalizmu. oczywiście nie chodzi o symbole, których ta ideologia nie posiada, ale o samą ideę, która według autora jest przyczyną sporej dużej ilości nieszczęść dotykających świat po drugiej wojnie światowej. nie posiadam aż takiej wiedzy politycznej, by tą tezę potwierdzić lub obalić, jednak podskórnie czuję, że Piątek akurat w tym artykule ma rację. ponadto czyni on niezwykle istotne rozróżnienie pomiędzy liberałem a neoliberałem, które warto zapamiętać, by w dyskusji nie wyjść na laika.

interesujące? podziel się...
  • Blip
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Flaker
  • FriendFeed
  • HelloTxt
  • Tumblr
  • Twitter
  • Wykop

Cezarego Michalskiego przypadki

Opublikowano: 31 stycznia 2010 | brak komentarzy

Krytyka Polityczna poinformowała tutaj, że Cezary Michalski został jej stałym współpracownikiem. ta informacja wywołała na BLIP-ie lawinę negatywnych komentarzy. zresztą nie tylko tam, na samym portalu KP również odezwali się niezadowoleni z takiego obrotu sprawy.

osobiście do Michalskiego mam podejście ambiwalentne. z jednej strony nie zgadzam się z większością jego poglądów na różne tematy, a jego komentarz opublikowany tutaj uważam za duże świństwo i brak klasy. komentarz ten został napisany po żenującym artykule Sylwii Czubkowskiej i Roberta Zielińskiego, którzy tutaj praktycznie pozbawili prywatności blogerkę katarynę. z drugiej zaś strony uważam, że Michalski jest inteligentny, ale wykorzystuje swoją inteligencję w niewłaściwy sposób, w przeciwieństwie do Sławomira Sierakowskiego.

muszę wszelako przyznać, że jego teksty publikowane w portalu KP tutaj są inteligentne, sensowne i w miarę wyważone. może mój osąd wynika z przydzielonego mu kredytu zaufania, a może po prostu jego poglądy ewoluowały, a on sam nieco dojrzał. w każdym razie mam nadzieję, że Sławomir Sierakowski zapraszając go do współpracy nie strzelił sobie samobójczego gola. pozwolę sobie przypuszczać na podstawie paru wywiadów z nim i komentarzy publikowanych w portalu KP, że jest to działanie głęboko przemyślane ze strony Sierakowskiego, który w przeciwieństwie do polskich polityków widzi rzeczy w szerszym kontekście i perspektywie dłuższej niż horyzont najbliższych wyborów.

w związku z czym niektóre wypowiedzi niektórych komentujących czy blipujących uważam za nieco nieadekwatne do zaistniałej sytuacji. na przykład Wojciech Orliński tutaj wyciąga Michalskiemu wywiad z Michałem Cichym. owszem, wywiad był żenujący, ale czy to oznacza, że będzie się Michalskiego rozliczać z niego przez najbliższe lata? dajmy człowiekowi prawo do popełnienia błędów, na litość boską. ja też nie pałam do niego wielką sympatią, ale skoro Michalski aktualnie pisze z sensem, to na tym się skupię, a nie będę mu wyciągał starych brudów. co oczywiście nie znaczy, że o nich zapomniałem.

w tym blipnięciu Orliński posługuje się ironią, która chyba mnie nieco przerosła. odwołuje się on do felietonów Kingi Dunin (tutaj) i Tomasza Piątka (tutaj). nie uważam tych wypowiedzi za “propagandowe”. raczej za informację dla wszystkich niezadowolonych ze współpracy Krytyki Politycznej z Michalskim. ponadto odnoszę wrażenie, że niektórzy ludzie zachowują się tak, jakby środowisko Krytyki Politycznej zawiodło ich oczekiwania, które pokładali w nim całe życie, więc mają prawo się na nim trochę powyżywać. nie mam na myśli Orlińskiego, ale niektórych blipowiczów. trochę tak, jak w następującej hipotetycznej sytuacji: długoletni kibic Realu Madryt przestaje kibicować swojemu ukochanemu klubowi po sprowadzeniu doń Luisa Figo, grającego wcześniej w FC Barcelona.

interesujące? podziel się...
  • Blip
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Flaker
  • FriendFeed
  • HelloTxt
  • Tumblr
  • Twitter
  • Wykop

o edukacji seksualnej i samorządzie terytorialnym

Opublikowano: 26 stycznia 2010 | brak komentarzy

GW informuje tutaj o losach akcji prowadzonej w łódzkich szkołach, a finansowanej przez łódzki magistrat. nie chcę się jakoś przesadnie chwalić, ale moich wcześniejszych wpisach (tutaj i tutaj) nie wróżyłem tej inicjatywie “edukacyjnej” dużego powodzenia. jak widać, nie pomyliłem się w swoich przewidywaniach.

najwidoczniej Jerzy Kropiwnicki (były prezydent Łodzi, odwołany ze stanowiska w wyniku referendum – informacja tutaj) i podlegli jemu urzędnicy wiedzą lepiej, jakie treści i w jaki sposób przekazywać młodym ludziom na tematy związane ze sferą seksualną człowieka. gdyby jeszcze robili to za własne pieniądze, zgoda – niech sobie robią, co chcą. w końcu mamy wolny kraj.

natomiast jeśli swoje dziwne pomysły finansują z pieniędzy publicznych, czyli pieniędzy podatników, powinni wziąć pod uwagę celowość finansowania tego rodzaju inicjatyw ze środków publicznych. w końcu edukacja seksualna jest tematem na tyle istotnym dla rozwoju młodych ludzi, że powinna być ona prowadzona sensownie, a przekazywane treści adekwatne do wieku uczniów i ich rozwoju psychoemocjonalnego i fizycznego. ponadto środki publiczne, których zawsze są nie wystarczające w stosunku do potrzeb, powinny być wydawane po to, by służyć dobru publicznemu, a nie po to, by realizować czyjąś wizję światopoglądową.

wydawałoby się, że powyższe prawdy powinny być oczywiste dla osób piastujących stanowiska państwowe. najwidoczniej nie są dla wszystkich. fakt ten przygnębia tym bardziej, że wyborcy potrafią docenić zaangażowanie prezydenta miasta/wójta/sołtysa w sprawy społeczności lokalnej często i odwdzięczają się przy okazji najbliższych wyborów samorządowych, głosując ponownie na osobę, która dba o ich potrzeby.

przykładem z najbliższego mi podwórka jest Piotr Uszok, prezydent Katowic. można mieć różne zdanie na temat jego dokonań, ale trzeba mu z całą pewnością oddać to, że miasto pod jego rządami bardzo się zmieniło na lepsze. oczywiście jeszcze jest sporo do zrobienia, choćby przebudowa rynku, ale bardzo dużo zostało już zrobione. dodam, że Piotr Uszok jest prezydentem trzecią kadencję, zapowiedział start w w najbliższych wyborach i ma dużą szansę na zwycięstwo już w pierwszej turze. to świadczy o dużym zaufaniu, co w polityce jest rzeczą bezcenną.

interesujące? podziel się...
  • Blip
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Flaker
  • FriendFeed
  • HelloTxt
  • Tumblr
  • Twitter
  • Wykop

wspólne zamieszkanie, pornografia i list pasterski

Opublikowano: 25 stycznia 2010 | 2 komentarzy

do redakcji Wysokich Obcasów przyszedł list zatytułowany Krótkowzroczność biskupów. jest on reakcją autorki na list pasterski Konferencji Episkopatu Polski odczytywany w kościołach w całym kraju w Niedzielę Świętej Rodziny, czyli 27.12.2009.

dawno nie czytałem czegoś tak mądrego, pod czym mógłbym się podpisać właściwie w 100 %. zgadzam się ze wszystkim, co autorka napisała i jestem pewien, że nie tylko ja. podobnie jak ona jestem głęboko zniesmaczony postawieniem na jednym poziomie pornografii, rozwiązłości i wspólnego mieszkania przed ślubem. zastanawiam się, czy biskupi naprawdę uważają, że do uprawiania seksu trzeba zamieszkać wspólnie? jeśli tak, to są nieprzeciętnie naiwni. zaś ograniczanie powodów związanych z podjęciem decyzji o wspólnym zamieszkaniu do chęci i możliwości zaspokojenia popędu seksualnego niesłychanie  zawęża perspektywę (również duszpasterską) i dowodzi braku wyobraźni. moim zdaniem to żenujące, że biskupi mają takie wyobrażenie o młodych ludziach.

zaznaczyć trzeba w tym momencie, że wspomniany list KEP jest pełen ogólników i pobożnych życzeń zwłaszcza we fragmentach dotyczących rodziny i narzeczeństwa. mam wrażenie, że został on napisany “na kolanie” w przerwie między obradami przez osobę albo niespecjalnie bystrą, albo kompletnie oderwaną od rzeczywistości. może mi się tylko wydaje, ale chyba jest sporo aktualnych i ważniejszych problemów dotyczących współczesnej rodziny  i społeczeństwa. można było je w tymże liście poruszyć, zamiast powtarzać wciąż te same sformułowania, obowiązkowo odwołując się do nauk Jana Pawła II.

interesujące? podziel się...
  • Blip
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Flaker
  • FriendFeed
  • HelloTxt
  • Tumblr
  • Twitter
  • Wykop